piątek, 12 grudnia 2008
Kaczka dziwaczka.
Nad rzeka opodal krzaczka
Mieszkała kaczka-dziwiaczka
Lecz zamiast trzymać sie rzeczki
Robiła piesze wycieczki
Raz poszła więc do fryzjera:
"Poproszę o kilo sera!"
Tuż obok był apteka:
"Poproszę mleka pięć deka".
Z apteki poszła do praczki
kupować poczytowe znaczki.
Gryzły się kaczki okropnie:
"A niech tę kaczke gęś kopnie!"
Znosiła jaja na twardo
I miała czubek z kokardą,
A przy tym, na przekór kaczkom,
Czesała się wykałaczką.
Kupiła raz maczku paczkę,
by pisać list drobnym maczkiem.
Zjadając tasiemkę starą
Mówiła, że to makaron,
A gdy połknęła dwa złote,
Mówiła, że odda potem.
Martwiły się inne kaczki:
"Co będzie z takiej dziwczaczki?"
Aż wreszcie znalazł się kupiec:
"Na obiad można ją upiec!"
Pan kucharz kaczkę starannie
Piekł, jak należy, w brytfannie,
Lecz zdębiał obiad podając,
Bo z kaczki zrobił się zając,
W dodatku cały w buraczkach.
Taka to była dziwaczka!
Jan Brzechwa "Kaczka Dziwaczka"
środa, 3 grudnia 2008
Wierszyk na początek tygodnia.
Orle pióra, kaczy chód,
i Cesarza zwalą z nóg.
-----
piątek, 28 listopada 2008
Pogłaskał a drzazga mu się wbiła... :)
poniedziałek, 10 listopada 2008
Dziękuję Ci, Latający Potworze Spaghetti, za Darwina!
Apeluję więc do Was wszystkich by od czwartku 12 lutego 2009 do czwartku 19 lutego 2009 oddawać hołd Latającemu Potworowi Spaghetti, niewidzialnemu i niewykrywalnemu stworzycielowi Wszechświata - poczynając od góry, drzew i karła - który specjalnie podłożył wszelakie dowody na rzecz ewolucji. Szczególnie w piątek (14 lutego) bo piątki dla Kościoła Latającego Potwora Spaghetti są dniami świętymi, kiedy pija się piwo będące symbolem niebiańskiego wulkanu piwa a każdą kolejkę kończy się sakramentalnym „ramen”.

Ewangelia Latającego Potwora Spaghetti - Osiem Punktów: „Naprawdę wolałbym, żebyś nie”:
I. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty, fałszywie pobożny dupek, gdy opisujesz Mą Makaronową Doskonałość. Jeśli niektórzy ludzie nie wierzą we mnie to trudno, nic się nie stanie. Naprawdę, nie jestem do tego stopnia próżny. Poza tym, nie chodzi o nich, więc nie zmieniaj tematu.
II. Naprawdę wolałbym, żebyś nie używał Mojego istnienia jako narzędzia do uciskania, ciemiężenia, karania, patroszenia lub bycia złośliwym wobec innych. Nie wymagam składania ofiar, a czystość jest niezbędna jeśli chodzi o wodę pitną, a nie o istoty ludzkie.
III. Naprawdę wolałbym, żebyś nie oceniał ludzi na podstawie tego, jak wyglądają lub jak się ubierają, jak mówią, lub... Dobra, po prostu bądź miły, OK? I wbij to do swojej tępej głowy: mężczyzna = człowiek. Kobieta = człowiek. To samo – to samo. Nikt nie jest od nikogo lepszy, chyba że mówimy o stylu. I przykro mi, ale to podarowałem kobietom i niektórym facetom, którzy widzą różnicę pomiędzy kolorem morskim a fuksją.
IV. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zaspokajał się w sposób, który obraża ciebie albo twojego ochoczego, zgodnego, pełnoletniego i dojrzałego psychicznie partnera. Odnośnie tych, którzy mogliby protestować – myślę, że odpowiednim wyrażeniem jest „pierdolcie się”, chyba że uznają to za nieprzyzwoite. W tym wypadku mogą wyłączyć raz telewizor i iść dla odmiany na spacer.
V. Naprawdę wolałbym, żebyś nie sprzeciwiał się fanatycznym, sadystycznym, szowinistycznym i pełnym nienawiści poglądom innych NA CZCZO. Zjedz coś, a potem zabiegaj o pierdoły.
VI. Naprawdę wolałbym, żebyś nie budował za miliony dolarów kościołów/świątyń/meczetów/kaplic dla Mojej Makaronowej Doskonałości, podczas gdy pieniądze lepiej wydać na (wybierz sam):
1. Skończenie z biedą
2. Leczenie chorób
3. Życie w pokoju, namiętną miłość i obniżenie kosztów kablówki
Może jestem złożonym węglowodanowym wszystkowiedzącym istnieniem, ale w życiu cieszą mnie proste rzeczy. Wiem lepiej. Jestem STWÓRCĄ.
VII. Naprawdę wolałbym, żebyś nie rozpowiadał ludziom wokół, że do ciebie przemawiam. Nie jesteś aż taki interesujący. Wylecz się z siebie. I mówiłem ci, żebyś kochał bliźniego, czy nie pojąłeś aluzji?
VIII. Naprawdę wolałbym, żebyś nie czynił bliźniemu, co tobie miłe, jeśli miłe są ci, hm, rzeczy, które wymagają mnóstwa skóry/smaru/Las Vegas. Jednak jeśli miłe jest to też tej innej osobie (zgodnie z punktem IV), zajmij się tym, zrób zdjęcia, i do diaska, załóż kondom! Naprawdę, to kawałek gumy. Gdybym nie chciał, żeby było ci przyjemnie gdy to robisz, dodałbym ci w tym miejscu kolce albo coś.
{tekst za Wikipedią}
"Geniusz Darwina", film Richarda Dawkinsa z polskimi napisami obejrzysz TUTAJ.
-----
piątek, 31 października 2008
Po drugiej stronie lustra.
Od dawna już korzystam z takiej listy. Zawsze jednak zastanawiałem się jak to wygląda od drugiej strony. Co dzieje się kiedy ktoś kogo wcześniej na mojej czarnej liście umieściłem próbuje zalicytować w mojej aukcji? Dziś przekonałem się o tym na własnej skórze. Wygląda to tak:
środa, 15 października 2008
Oświadczam, że to nie jest moja wina.
Ja przy tej okazji chciałbym złożyć oświadczenie:
Otóż oświadczam, że to nie ja głosowałem na Pana Lecha Kaczyńskiego!
-----
poniedziałek, 22 września 2008
Między dybami a piecem krematoryjnym...
Potem to zdjęcie zostało opublikowane na jej blogu i... I rozpętało się medialne piekło... w którym najwyraźniej nie ma miejsca na wolność słowa ani na Art.54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ...
Głupota zabierających głos w tej sprawie dorosłych dotknęła także i lubelska prokuraturę, i w końcu Sąd Rodzinny... O tym co teraz przeżywa to dziecko nie chcę nawet myśleć...
Cała sprawa jest tylko wskaźnikiem stanu naszej edukacji. Dziewczynka ze zdjęcia jest typową nastolatką, reprezentantką swojego pokolenia dla którego piec krematoryjny to rzecz dla nich tak samo abstrakcyjna jak strappado, falaka, sambenito lub swojskie dyby...
Czy chłopca z zdjęcia zamieszczonego na TEJ stronie też należy postawić przed Sądem Rodzinnym? Czy prokuratura nie powinna przesłuchać osób widocznych na zdjęciach zamieszczonych na tych stronach: fotorelacja z seminarium na temat funduszy strukturalnych w Wałbrzychu (przedostatnie zdjęcie na dole TEJ strony przedstawia Pana Burmistrza hiszpańskiego Barruelo pozującego do zdjęcia, zakutego w drewniane dyby); opiekunów dzieci widocznych na TYM zdjęciu, którego tytuł brzmi: „Janek Zielewski za złe sprawowanie w szkole został zamknięty w dyby. Na straży stoją Szymon Mendla i Kamil Zielonka”; autora pracy DYBY... oraz wiele, wiele innych osób, których zdjęcia, blogi oraz sprawozdania z różnych imprez można znaleźć w Sieci...
-----
czwartek, 11 września 2008
Smacznego...

Faktycznie, nie ma tam żadnego E ale...

..przetłumaczmy nazwy podane tam przez producenta na oznacza z tzw listy E:
Skrobie modyfikowane są efektem działania jednego lub więcej czynników chemicznych na skrobie spożywcze - czyli to któras ze skrobi określonych na liście E od E-1400 do E-1500 - emulgator, którego zadaniem jest zapewnić trwałość.
Węglan sodu - Na2CO3 - potocznie nazywany sodą - czyli E-500a - regulator kwasowości oraz środek spulchniający.
Węglan potasu - K2CO3 - potocznie nazywany potażem - E-228 jeśli kwaśny - jest konserwantem; E-501a - jeśli jest dodatkiem spulchniającym.
Barwnik beta Karoten - E-160A - żółty barwnik roślinny.
Glutaminian sodu lub glutamian jednosodowy - sławny E-621 - chemiczny kręgosłup każdej zupy w proszku i podstawa smaku w kuchniach gastronomicznych. Przedawkowanie może prowadzić do zespołu schorzeń i dolegliwości nazwanych: syndromem chińskiej restauracji. Wedle najnowszych badań jego spożywanie może przyczyniać się do otyłości.
Inozynian disodowy - E-631 - wzmacniacz smaku, pochodzenia zwierzęcego.
Guanylan disodowy - E-627 - wzmacniacz smaku, otrzymywany jest z suszonych ryb i glonów morskich.
Ekstrakty drożdżowe - substancje uzyskiwane w różnych procesach fermentacji. Obecne procesy przemysłowej fermentacji umożliwiają uzyskiwanie ekstraktów służących jako wzmacniacze różnych smaków (od smaku bulionu do smaku sosu pieczeniowego). Nie występuje na liście E.
Aromaty - bliżej nie określone substancje aromatyzujące w otoczce z maltodekstryny i gumy arabskiej. Nie występują na liście E. Ich skład reguluje Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 23 kwietnia 2004 r. w sprawie dozwolonych substancji dodatkowych i substancji pomagających w przetwarzaniu wraz ze zmianami.
Kwas cytrynowy - E-330 - regulator kwasowości i przeciwutleniacz.
Dwutlenek krzemu - krzemionka - E-551 - syntetyczna substancja przeciw-zbrylająca.
Maltodekstryna - mieszanina poli- i oligosacharydów, otrzymywana przez częściową hydrolizę skrobi o słabym słodki posmaku, łatwo przyswajalna przez organizm człowieka. Nie występuje na liście E.
Ekstrakt z papryki - E-160c - naturalny ekstrakt z owoców papryki.
Skład tejże pomidorowej, z oznaczeniami E, wyglądałby tak:
Mąka pszenna, tłuszcz roślinny, skrobia modyfikowana, sól, substancje spulchniające: E-500a, E-501a,; barwnik: beta-karoten; pomidory suszone, sól, cukier, skrobia, substancje wzmacniające smak i zapach: E-621, E-631, E-627; ekstrakt drożdzowy suszony, olej roślinny, aromaty, regulator kwasowości: E-330, przyprawy: natka pietruszki, czosnek, ziele angielskie, pieprz, liśc laurowy,; substancja przeciwzbrylająca: E-551, sok z buraków suszony, maltodekstryna, barwnik: E-160c.
Smacznego ;)
-----
poniedziałek, 8 września 2008
Nasza-klasa w rękach dziecka grozi spamem...
W skrócie: dwóch nastolatków, absolwentów gimnazjum i świeżo upieczonych uczniów technikum informatycznego, na zlecenie tajemniczego mężczyzny, napisało skrypt, który monitorował n-ki do każdego załadowanego przez użytkowników zdjęcia dodawał tekstowy link prowadzący do portalu muzycznego. Wykorzystali do tego komputer ojca jednego z nich. Działali tak przez co najmniej dwa miesiące. W końcu doprowadzili do tego, że zasypywane spamem serwery n-k dostały zadyszki, a w końcu przestały działać. Portal zawiadomił Policję, ta zatrzymała chłopców, o tym co dalej zadecyduje Sąd Rodzinny. Związane z tym straty portal oszacował na 60 mln złotych...
I tyle gazeta. Zapewne znaczy to tyle, że chłopcy wpadli na to jak w prosty sposób wykorzystać wbudowane w silnik n-k mechanizmy rozsyłania wiadomości i/lub wyświetlania reklam. Dla mnie oczywistym jest, że portal n-k stał się maszynką do wysyłania reklam w różnych postaciach do swoich użytkowników. Maszynka ta stała się tak duża i skomplikowana w obsłudze, że jej Twórcy już sami nie wiedzą co ona może i co potrafi. Wnioskuję po tym, że adminom n-k zajęło aż dwa miesiące by zorientować się, że wyświetlana użytkownikom reklama nie jest ich... Przypomina to trochę sytuację, w której dziecko postrzeli się z broni rodzica...
Mnie to tylko utwierdza w słuszności decyzji o zamknięciu konta na n-k. Co i Wam polecam ;)
-----
wtorek, 2 września 2008
C.S.I. Wrocław...
Film przez parę dni pokazuje lokalna TVP - to prawdziwy horror przedstawiający motoryzacyjną masakrę. Wydawać by się mogło, że sprawa jest oczywista i kierujący pojazdem poniesie surową karę. Takie też opinie wyrażają komentujący zdarzenie Internauci. Sprawa wydaje się prosta i jednoznaczna.
Minęły dwa lata, jest wrzesień 2008 roku - "Wrocławski sąd uniewinnił dziś Rafała K. od zarzutu spowodowania wypadku we wrześniu 2006 roku na ulicy Piłsudskiego we Wrocławiu, w którym ciężko ranne zostały trzy osoby. - Brak jest jednoznacznych i pewnych dowodów jego winy - uzasadniała sędzia Aneta Talaga" - czytamy na portalu gazety.pl. Okazało się, że w XXI wieku, w samym środku Europy, Policja nie jest w stanie ustalić kto kierował samochodem, który w samym środku miasta staranował trzy osoby...
-----
czwartek, 21 sierpnia 2008
Tonący brzytwy się chwyta...


Dodam, że z prawie stu opinii pod tym tekstem tylko dwa powyższe były pozytywne.
-----
poniedziałek, 18 sierpnia 2008
Po co komu ta syrena?
Nie dawno istniejący od dawien dawna sklepik zielarski albo też pasmanteria (dokładnie nie pamiętam) zamienił się w centrum Cośtam Finance...
I zaczęło się, np. dziś ok 3-4 w nocy zerwałem się (wszyscy domownicy i pewnie sąsiedzi też) na równe nogi - wystraszony okropnie głośnym dźwiękiem syreny alarmowej. Ludzie wyglądali z okien i co zobaczyli? Migającą pomarańczową lampę nad wejściem do tego Cośtam Finance. Po kilku minutach pod drzwi wejściowe podjechał wóz interwencyjny firmy ochroniarskiej, dwóch drągali z pałami w rękach wyskoczyło z niego i... I nic. Drzwi najwyraźniej były zamknięte bo nie weszli do środka. Należy jednak dodać, że stali tam do rana. Być może było jakieś włamanie bądź jego próba i chłopaki zabezpieczali mienie.
Mnie jednak męczy co innego - skoro to Cośtam Finance posiada zaawansowany system alarmowy wyposażoną w sygnalizację wydarzeń zewnętrznej firmie ochroniarskiej to po co im jeszcze syrena, której działanie stawia na nogi setkę okolicznych mieszkańców w środku nocy? To typowy, moim zdaniem przejaw przerostu formy nad treścią albo braku wyobraźni!
-----
niedziela, 10 sierpnia 2008
Dzień Czerwonego Guzika - znamy już datę!
10 września.
Kilka słów wyjaśnień:
CERN - (skrót od pierwszych liter francuskiego: Conseil Européen pour la Recherche Nuc léaire) - Europejski Ośrodek Badań Jądrowych do którego należy obecnie 20 państw. Można powiedzieć, że to tam wymyślono strony WWW.
Obecnie naukowcy w CERN kończą budowę LHC (skrót od angielskiego: Large Hadron Collider) - Wielki Zderzacz Hadronów czyli największy jaki dotychczas powstał akcelerator cząstek. Jest to urządzenie, które rozpędza wiązki cząstek do ogromnych prędkości a potem zderza je ze sobą. Efekty takich kolizji są obserwowane przez bardzo czułe detektory (te będące częścią LHC nazwano: ALICE, ATLAS i CMS).
Naukowcy mają nadzieję, że dzięki LHC uda się wykryć tzw bozony Higgsa (hipotetyczna cząstka elementarna, która w teorii mogła dać początek wszelkiej materii - zwana dlatego także boską cząstką).
Wedle naukowych hipotez zderzenia w LHC będą miały wystarczającą energię do tego aby stworzyć mikroskopijne czarne dziury. I tu pojawia się właśnie Red Button Day - czyli Dzień Czerwonego Guzika.

O co tu chodzi? Otóż kiedy taka czarna dziura powstanie to:
a) szybko wyparuje i okaże się, że Stephen Hawkinga miał rację ze swoją teorią Promieniowania Hawkinga (w której wyliczył, że czarne dziury parują).
b) nie zniknie i zacznie wciągać okoliczną materię i w krótkim czasie pochłonie cała naszą planetę...
Biorąc pod uwagę możliwość b) ktoś stwierdził, że uruchomienie LHC będzie startem do końca świata (a przynajmniej naszej planety, która zostanie wessana przez czarną dziurę) i dlatego nazwał ten dzień Dniem Czerwonego Guzika.
Na TEJ stronie możecie zobaczyć jak wygląda Wielki Zderzacz. Fani Half Life nie powinni być szczególnie zaskoczeni... a do Red Button Day został już tylko miesiąc... ;)
Jakieś komentarze? ;)
sobota, 9 sierpnia 2008
Co by było gdyby…
Nie było by akcji vlepka-protest; mało kto wiedziałby co się dzieje w Tybecie i zapewnie serwisy-apele nie konkurowałyby ze sobą na pierwszej stronie wyników z google: www.tybet.pl, ratujtybet.org, pomoc/tybet, www.receprecz.com.pl, Rece-precz-od-Tybetu.net; ponad 77 tys Polaków nie podpisałoby apelu do premiera o powołanie międzynarodowej misji w Tybecie; sprawa nie przestrzegania praw człowieka w ChRLD nie trafiłaby pod obrady Komisji Europejskiej; George Bush nie wzywałby Chin do respektowania praw człowieka… No i gazeta.pl nie mogła by napisać o tym: "Jak politycy bojkot igrzysk zbojkotowali" - chociaż moim zdaniem to jest kolejny przykład na wyjątkową sprawność chińskiej dyplomacji.
Z drugiej strony, jeśli popatrzymy na posortowaną wedle ilości oglądających listę filmów na YouTube pod hasłem free tibet to można odnieść wrażenie, że pomimo tego całego szumu wokół olimpijskiego i tak zainteresowanie Tybetem nie jest duże. Za to świetnie wypromowano teledysk Spice Girls na hasła wokoło tybetańskie… Ten teledysk nie ma nic wspólnego z Tybetem i Tybetańczykami. Ot, sprawny niczym chińska dyplomacja, uploader po prostu oznaczył go tagami „Tibet”, „freetibet” i „Lovetibet”...
niedziela, 3 sierpnia 2008
Wojsko, wojsko...
- powiedział Pan Prezydent RP Lech Kaczyński.
Nie będę tu, broń boże, polemizował z Panem Prezydentem na temat co dokładnie kształtuje służba wojskowa w Wojsku Polskim i co o niej sądzę.
Chcę jednak zwrócić uwagę na fakt, że kiedy przegląda się poczet Panów Prezydentów Nowożytnej RP to rzuca się w oczy, że służbę wojskową odbyli tylko Panowie Prezydenci Wojciech Jaruzelski i Lech Wałęsa…
piątek, 25 lipca 2008
Leją wodę muzykom na uszy...
"Nie powiem, jesteśmy szczęściarzami. W tak trudnych czasach udało nam się sprzedać prawie 150 tysięcy egzemplarzy naszego albumu. Mamy informacje mówiące, że poza oficjalnym obiegiem zeszło około 300 tysięcy. Czyli łącznie wychodzi blisko pół miliona".
Moim zdaniem Pan Piotr źle interpretuje bo powinno być odwrotnie - gdyby nie to, że w nieoficjalnym obiegu rozeszło się 300 tysięcy kopii Pańskiego utworu to nigdy nie udało by się Wam sprzedać tych 150 tysięcy egzemplarzy... Tak to działa.
Inne interpretacje mają oczywiście wszelkiej maści wampiry oraz cała banda innych krwiopijców z różnej maści zaiksów, stoartów i innych band, którzy zawodowo wysysają z artystów i ze słuchaczy ile tylko się da, i dla których najwyraźniej Internet będzie gwoździem do trumny. No i jak widać robią artystom wodę z mózgów... Bo mogą...
wtorek, 8 lipca 2008
Czy mnie już tam nie ma?
...czuję lekki niepokój bo już po tym kiedy usunąłem konto, próbowałem zalogować się do portalu i otrzymałem komunikat, że:
"Twoje konto zostało usunięte. Jeśli nie usunełaś(ąłeś) tego konta samemu, mógł to zrobić ktoś kto znał Twoje hasło. Możliwe również, że skasowaliśmy je za złamanie regulaminu".
Zastanawiam się czy to oznacza, że mimo tego, że konta już nie ma to nasza-klasa nadal potrafi mnie lub mój login rozpoznać?
Cóż - wyślę więc pytanie do ich Działu Obsługi Użytkownika...
update: po 36 godzinach otrzymałem następującą odpowiedz:
"Dziękuję za kontakt. Niestety, ze względów bezpieczeństwa,
po usunięciu konta kojarzonego z danym adresem e-mail,
adres e-mail oraz login zostają zablokowane. Chcąc
zarejestrować się ponownie w Serwisie należy założyć
konto na inny adres e-mail, używając innego loginu lub
wysłać żądanie usunięcia danego adresu e-mail z bazy
danych o treści "Proszę o usunięcie adresu e-mail [proszę
podać e-mail] z bazy danych", przy czym żądanie to musi
zostać wysłane ze wskazanego prośbie adresu. Zaznaczam
jednak, że jest to długotrwała procedura, usunięcie konta
(a co za tym idzie możliwość jego ponownego wykorzystania)
nastąpić może dopiero po ok. 30 dniach".
środa, 25 czerwca 2008
Reklamowa masakra sms-em.
W telefonie miałem niestety tylko dwa takie numery. Pierwszy to 7428 – dowiedziałem się, że to numer należący do czegoś/kogoś nazywanego "Wapster" i niestety operator nie ma tu żadnej możliwości ingerencji. Jedyne co może zrobić to podać mi numer pod który mogę zadzwonić aby samodzielnie usunąć swój numer z bazy danych lub też aby przy moim numerze w bazie danych ustawiono parametr nie wysyłać reklam (konsultant z BOK tego nie sprecyzował). Idąc za ciosem zadzwoniłem pod wskazany numer (022/331 93 38) i o dziwo już po pierwszym sygnale ktoś się zgłosił: "Słucham" (zaznaczam tu, że nie przedstawił się). Powiedziałem, że otrzymuje reklamowe sms-y wysyłane z numeru 7428 i kazano mi w tej sprawie dzwonić pod ten numer. Głos poprosił o podanie mojego numeru. Kiego go podałem zaległa cisza. Po chwili Głos poinformował mnie, że wykasował i już nie będą do mnie wysyłane sms-y. I tyle. Trochę mnie zatkało, ot ciach-ciach i już. Czyżby wiedzieli, że źle robią?
Drugi z numerów to 72611 - tu konsultant z Simplusowego BOK poinformował mnie, że wciągu ok 5 dni usługa "zaprzestanie być świadczona" - jednak nie potrafił odpowiedzieć na moje pytania jaka to usługa i do kogo należy ten numer. Zapewniono mnie jednak, że najdalej po 5 dniach przestaną do mnie z tego numeru przychodzić reklamowe sms-y. Pięć dni to stanowczo za długo - więc uruchomiłem wyszukiwarkę. Udało mi się dosyć szybko wygooglać (bo umiem - cytując mojego znajomego "mam czarny pas w google") taką tabelę
Zadzwoniłem tam więc i... znów po pierwszym dzwonku odezwał się Głos (tym razem damski): "Słucham, biuro zarządu". Powiedziałem w jakiej sprawie dzwonię i po chwili ciszy (wydaje mi się, że usłyszałem odgłos jaki zwykle wydaje lekko opadająca szczęka) dowiedziałem się, że muszę podać nazwisko(!) oraz numer telefonu aby zablokować reklamy. Na wszelki wypadek upewniłem się, że posiadaczka Głosu ma pod ręką coś do pisania i dodatkowo podałem także imię oraz prawidłową pisownię nazwiska - i zobaczymy co z tego wyniknie.
środa, 18 czerwca 2008
Im słoneczko wyżej...
wtorek, 17 czerwca 2008
Już za dwa lata Polska będzie Mistrzem Świata!
piątek, 13 czerwca 2008
Minister ple, ple, ple...
ze spalonego to dobrze
ale jak Kalemu strzelić
gola z karnego to źle...”
Gazeta napisała, że w radiu RMF-FM minister sportu Mirosław Drzewiecki powiedział, że arbiter, który sędziował mecz Polska-Austria to oszust*.
Jeśli rzeczywiście tak powiedział to najwyraźniej nie nadaje się na ministra bo albo wie, że sędzia jest oszustem (np. osobiście go korumpował i na ten przykład zaproponował za mało) albo nie ma zielonego pojęcia o tym co wygaduje. Ple, ple, ple jestem ministrem sportu, ple, ple, ple...
*„- Gdyby w angielskiej lidze taki sędzia sędziował, to trzeba by było unieważnić wszystko, co do tej pory w Anglii - mówi w rozmowie z radiem RMF FM minister sportu - To był oszust a nie sędzia. Cały czas drukował” - źródło cytatu.
czwartek, 12 czerwca 2008
„Obywatelu, nie pieprz bez sensu”
- były wicemister oświaty zaapelował do Prezydenta Polski o odebranie obywatelstwa obywatelstwa polskiego tych piłkarzy, którzy występują w narodowych barwach obcych państw;
- niemiecka prasa apeluje do Prezydenta Niemiec o naturalizowanie Roberta Kubicy;
- do polskiego konsulatu w Ankarze wpłynął wniosek Ali Agcy o nadanie mu polskiego obywatelstwa, jeżeli nie ma w nim błędów formalnych to zostanie przekazany Prezydentowi Polski;
wtorek, 10 czerwca 2008
Jak w reklamie?...
W życiu każdego posiadacza rachunku w banku internetowym przychodzi taki moment, że trzeba wysłać przelew za granicę. Pal licho jeżeli numer rachunku podano w formacie IBAN. Co jednak jeśli przelew ma trafić do rezydenta na wyspach Brytyjskich gdzie dane do wykonania przelewu podaje się tak:
Bank: [tu_nazwa_banku]
Account Number: 12345678
Sort Code: 12-34-56
Trzeba więc się kogoś zapytać. Skoro korzystam z internetowego konta „Direct” w ING Banku to postanowiłem zapytać drogą internetową korzystając z odpowiednich funkcji w panelu dostępowym. Wpisałem tam dane, które mi Odbiorca przelewu i zapytałem co mam z nimi robić. Następnego dnia (!) otrzymałem odpowiedź:
Szanowny Panie
W odpowiedzi na Pana maila uprzejmie informuję, iż w celu
uzyskania szczegółowych informacji dotyczących wypełnienia
formularza przelewu zagranicznego, proszę o kontakt z numerem
Help Line 0 801 601 607 lub 0 32 357 00 10.
Z poważaniem
[tu_imie_i_nazwisko]
ING Bank Śląski S.A.
Szczęka mi spadła...
Na całe szczęście dla mnie bank brytyjski był dużo bardziej przyjazny i przekodowanie Account Number oraz Sort Code na format IBAN zajęło 30 sekund. Nie musiałem więc marnować swojego czasu na kontakt z Help Line.
piątek, 6 czerwca 2008
"Sklep internetowy..."
Dziś napisałem na e-mailowy adres tego sklepu. Pytałem o prostą rzecz związaną z płatnościami. Dostałem odpowiedź trzyliterową "nie" - i nic więcej.
Zaczynam się nad tym zastanawiać bo skoro ktoś kto obsługuje skrzynkę mailową nie potrafi stosować podstawowych form komunikacji ani podpisać się pod odpowiedzią do potencjalnego klienta to czy aby da sobie radę z realizacją zamówienia za co najmniej kilkaset złotych? Mam duże wątpliwości.
poniedziałek, 2 czerwca 2008
Do widzenia NFZ-ecie... Nareszczie.
Dziś w gazecie przeczytałem, że „Likwidacja Narodowego Funduszu Zdrowia jest przesądzona. Ministerstwo Zdrowia chce jego podziału - wynika z projektu ustawy, do którego dotarła 'Gazeta Prawna'”. Czyli wreszcie wracamy na właściwą drogę bo wg gazety: „W 2009 NFZ zostanie podzielony na kilka regionalnych funduszy zdrowia. [...] W 2010 roku fundusze zyskają już prawo kontraktowania usług ze świadczeniodawcami z całego kraju. Pacjenci z kolei będą mogli samodzielnie decydować, do którego funduszu ma być przekazana ich składka. [...] Proces decentralizacji NFZ zakończy się wprowadzeniem na rynek za cztery lata prywatnych funduszy”.
Podobną reformę wprowadził rząd Jerzego Buzka, niestety ekipa Leszka Millera cofnęła tę reformę o dekadę - rękoma Mariusza Łapińskiego, który jako minister zdrowia doprowadził do likwidacji kas chorych i powołania w ich miejsce centralnego NFZ.
Warto tu dodać, że reforma służby zdrowia jaką wprowadził rząd Buzka początkowo nie zyskała pozytywnych opinii bo w systemie (do którego nie dopuszczono prywatnych funduszy) brakowało pieniędzy i co za tym idzie nie działało podstawowe hasło reformy, że „pieniądz pójdzie za pacjentem”. Kasy chorych konkurowały więc ze sobą nie jakością usług a poziomem zbiurokratyzowania. Jednak z czasem sytuacja zaczynała się porządkować i system powoli zaczynał działać. Wtedy właśnie, w momencie ich najlepszego funkcjonowania, kasy chorych zlikwidowano... Uważam, że to skandal, że pan premier Miller oraz pan minister Łapiński nie ponieśli za swoje decyzje żadnej odpowiedzialności...
czwartek, 29 maja 2008
Pocztowe absurdy... Paczka z podaną wartościa.
Moja paczka wyglądała tak:
Czyli było to pudełko kartonowe, owinięte kilkukrotnie czarną folią stretch a na końcu zabezpieczone kolorową taśmą z nadrukiem. Zdecydowałem się na takie opakowanie ponieważ w Regulamin świadczenia powszechnych usług pocztowych, który jest dostępny na stronach internetowych Poczty Polskiej znalazłem odpowiednie paragrafy, które poniżej cytuję:§ 11
Do opakowania paczek pocztowych powinny być użyte materiały, które zabezpieczają przed dostępem do zawartości, a także dają możliwość trwałego umieszczenia adresów nadawcy i adresata oraz innych niezbędnych oznaczeń. Mogą to być w szczególności:
1) mocne pudełka kartonowe,
2) mocne koperty papierowe lub nieprzezroczyste koperty z tworzywa sztucznego - dla paczek pocztowych o masie nie przekraczającej 2000 g,
3) pudła metalowe lub drewniane, pojemniki lub kasety z tworzywa sztucznego, o ile wymagania takie wynikają z zawartości,
4) worki lub woreczki.
§ 12
1. Do zabezpieczenia zamknięcia opakowania przesyłki z zadeklarowaną wartością, z wyjątkiem przesyłek opakowanych w bezpieczną kopertę nakładu Poczty Polskiej (wzór nr 15) stosowana jest nalepka zabezpieczająca nakładu Poczty Polskiej (wzór nr 16).
2. Zamiast nalepki, o której mowa w ust. 1, może być stosowana przez nadawcę taśma samoprzylepna, na której naniesiono w sposób trwały cechy identyfikujące nadawcę (np. firma, logo, itp.).
Na wszelki więc wypadek wydrukowałem sobie oba te paragrafy, w nagłówku dopisałem też: „Wyciąg z Załącznika do Zarządzenia nr Dyrektora Generalnego Poczty Polskiej z dnia 28 listopada 2007 roku. Regulamin świadczenia powszechnych usług pocztowych” i tak „uzbrojony” udałem się do jednego z urzędów pocztowych w moim mieście.
Kiedy nadeszła moja kolej i podszedłem do okienka, miła bo młoda Pani, odebrała moją paczkę, położyła ją na wadze i (tu okazało się, że jednak jestem Prorokiem) oświadczyła, że tak zapakowana paczka nie może być nadana jako wartościowa ponieważ paczki wartościowe muszą być owinięte papierem i przewiązane sznurkiem...
Bez wdawania się w dyskusję podałem Pani moją kartę z wydrukiem fragmentu pocztowego regulaminu. Rzuciła na nią okiem, potem kilkukrotnie przeczytała. Spojrzała na mnie z paniką w oczach, wstała i szybkim krokiem podeszła do znajdującego się z tyłu biurka przy, którym siedziała dużo starsza i zapewne bardziej doświadczona Pani. Dobiegły mnie pojedyncze słowa „paczkę..., dał mi to...”.
Po chwili dużo starsza i zapewne bardziej doświadczona Pani wstała i razem z miłą bo młodą Panią podeszły do okienka przy, którym stałem i czekałem (za mną kolejka stawała się coraz większa). Dużo starsza i zapewne bardziej doświadczona Pani poinformowała mnie, że mam rację, ale tak zapakowana paczka nie może być nadana jako wartościowa ponieważ paczki wartościowe muszą być owinięte papierem i przewiązane sznurkiem bo inaczej nie można na nich przykleić odpowiednich nalepek, którymi zabezpiecza się paczki. Ręce mi opadły ale mimo to odparłem, że paczka zapakowana jest zgodnie z Regulaminem. Usłyszałem w końcu: „Proszę iść do Naczelnika”. Wskazano mi też wymownym ruchem głowy drzwi z tabliczką „Naczelnik”. Tam więc się udałem.
Zapukałem i wszedłem do środka. Spotkałem tam Pana Naczelnika. Podałem mu paczkę (1,66 kg) i zapytałem czy mogę ją nadać jako wartościową. Od razu podałem mu też moją kartkę z wydrukiem Regulaminu. Obruszył się na to i powiedział: „Ja znam przepisy, to idealnie zapakowana paczka”. „Więc mogę ją nadać jako wartościową?” zapytałem. Skinął głową i powiedział: "Tak". Odparłem, że przed chwilą odbyłem na ten temat małą debatę na sali operacyjnej i bardzo go proszę o interwencję. Faktycznie, chwilę potem Pan Naczelnik pojawił się na sali i powiedział Trzeciej z Pań (to żadna z tych, z którymi wcześniej rozmawiałem - warto tu wspomnieć, że dużo starsza i zapewne bardziej doświadczona Pani akurat jakoś wtedy gdzieś zniknęła), że „Proszę przyjąć tę paczkę”. Poszedłem więc do tego okienka przy którym siedziała Trzecia Pani i odczekałem chwilę aż zakończy obsługę innego Klienta. Podałem jej paczkę, położyła ją na wadze i...
I się zaczęło. Otóż Trzecia Pani zaczęła obklejać moją paczkę nalepka zabezpieczająca wydaną nakładem Poczty Polskiej (wzór nr 16) przyklejając jedną nalepkę na każde mniej więcej 10x10 cm. Chwilę dłuższą więc to trwało a paczka zaczęła wyglądać niczym biedronka. Następnie każdą z nalepek Trzecia Pani stemplowała - dodam, że na czarnej folii stretch odbicia stempla raczej widać nie było. Kiedy skończyła to powiedziała do mnie, że brakuje odręcznego napisania na opakowaniu „wartość i kwoty słownie”. Odparłem, że zgodnie z regulaminem taka informacja znajduje się na nalepce adresowej (wzór nr 2). O dziwo Trzecia Pani przyjęła moje wyjaśnienie bez komentarza, przykleiła rzeczoną nalepkę adresową na paczce. Uff... wreszcie wysłane.
wtorek, 27 maja 2008
Strajkują nauczyciele.
wtorek, 15 kwietnia 2008
Czy Poczta Polska zabije Allegro?
wtorek, 25 marca 2008
W Radomiu przegraliśmy wszyscy…
Co się właściwie stało w szpitalu w Radomiu? Okazało się, że Państwowe Szpitale to takie wielkie Kombinaty, w których personel im bardziej jest lekarski tym bardziej cierpi na syndrom biegania z taczkami. Skoro istnienie oddziału zależy głównie od tego czy pracujący na tym oddziale lekarze będą pracować na więcej niż jeden etat to czy oznacza to, że NFZ płaci lekarzom nie za wykonaną pracę ale za pobyt w szpitalu? Z pobieżnych wyliczeń bazujących na kwotach jakie padły w czasie medialnych relacji o wynagrodzeniach lekarzy z Radomia, wynika, że statystyczny lekarz tego szpitala, za etatowe 38 godzin w tygodniu pracy ma zarabiać ok. 2700 zł netto podstawowej pensji. Taki lekarz co miesiąc dostaje z kasy szpitala ponad 10 tys zł - ponad 7 tysięcy za co? Pieniądze za nadgodziny? To po ile godzin oni tam siedzą? Po dwadzieścia na dobę? Taką wydajność mogą osiągnąć roboty przemysłowe, żywi ludzie nie. Kto tu więc kogo oszukuje?
W Uppsali lekarz zarabia ok. 140 tys zł rocznie, w Radomiu ok. 120 tys zł rocznie. Lekarz w Szwecji pracuje, a ten w Polsce lata z pustą taczką bo ma taki zapierdol, że czasu na ich załadowanie mu wiecznie brakuje. „Pracuje” - bo jak inaczej można nazwać to, że przy podobnych zarobkach i przy podobnej ilości lekarzy na 1000 pacjentów nasi lekarze żenująco słabo wypadają w efektywności swojej pracy od lekarzy z innych krajów? Chcieli podwyżek – więc dostali. W odwecie urzędnicy zagonili ich do „obozów pracy przymusowej”. Kto z nas jednak będzie chciał się leczyć w takim obozie? Nie jest to miła perspektywa nawet dla samobójców…
Nie możemy płacić lekarzom tyle ile zarabiają medycy w Szwecji dopóki nie zlikwidujemy przyczyn tego zapierdolu czyli zbyt dużej ilości łóżek w szpitalach, zbyt czasochłonnych metod leczenia pacjentów, przestarzałych metod diagnozowania oraz zbyt skomplikowanych procedur leczniczych. Pierwszy krok w tym kierunku można było zrobić w Radomiu bo tam po raz pierwszy lekarze zaczęli głośno mówić, że coś jest nie tak, skoro zmusza się ich do pracy na kilku etatach. Co zrobili urzędnicy? Ano zmusili ich, wykorzystując do tego państwowe media by dalej te swoje puste taczki pchali. Pogratulować. Nie możemy płacić lekarzom tyle ile zarabiają medycy w Szwecji dopóki nie zlikwidujemy przyczyn tego zapierdolu czyli centralnego, urzędowego zarządzania medycyną.
sobota, 22 marca 2008
Wesołego Zająca

Fajne kartki - znalezione w Sieci:
(to będzie hit tego roku)
Kaczki od 100lat.info
Gra w trzy kury od Fabryki Gier
czwartek, 13 marca 2008
Produktywność... Nie ma u nas ceny.
W tym samym czasie, w którym amerykańscy naukowcy zajmują się wpływem jakości oraz poziomem nowoczesności używanych przez pracowników narzędzi na produktywność ich pracy, w Polsce nadal stosuje się zasadę, że dobry pracownik to tani pracownik. Nie do końca chodzi tu tylko o wynagrodzenie ale głównie o wyposażenie stanowiska pracy. Głównym kryterium w ogłaszanych u nas przetargach na sprzęt komputerowy oraz oprogramowanie dla urzędów, instytucji albo szkół ciągle jest najniższa cena zakupu. Produktywność? Ergonomia? Pakiet szkoleń dla personelu? To w naszych warunkach ciągle fantastyka naukowa.
Po co urzędowi gminy Sopot (właśnie ogłosili przetarg na dostawę komputerów i oprogramowania) pakiety najnowszego pakietu MS Office do każdego z kupowanych komputerów skoro bez kilkudziesięciu godzin szkoleń i tak nie da się z niego produktywnie korzystać? Najwyraźniej tylko po to by móc odczytać pliki w formacie xls...
Środowiska związane z ruchem Open Source już podnoszą głos, że urzędy powinny używać darmowego Open Office - niestety i w tym myśleniu przebija potworek najniższej ceny... Bo cena za jaką taki urząd kupi w końcu te komputery i pakiety zupełnie nie przekłada się na produktywność urzędników. Ani na koszta ich funkcjonowania także.
środa, 12 marca 2008
Fajne gadżety.
FrogPad Keyboards - klawiatura, a właściwie chciałoby się powiedzieć klawiaturka bo jest wielkości większego kalkulatora. Ambicją jej projektantów miałoby być stworzenie w pełni mobilnej ale i w pełni funkcjonalnej klawiatury, której można używać jedną ręką, wszędzie i ze wszystkim:


W firmowym sklepie na stronach www.frogpad.com dostępne są wersje z interfejsami USB i Bluetooth. Cena ok 150 USD.
Wirtualna klawiatura laserowa - Ze sci-fi na biurko - tylko tak można opisać urządzenie produkcji I.Tech Dynamic (należącej do koncernu Hutchison Harbour Ring Group z Hong Hongu). Zasada działania tego gadżetu jest bardzo prosta, otóż na płaskiej powierzchni wbudowany projektor laserowy (jego wymiary: 90 x 34 x 24mm) wyświetla nam klawiaturę a specjalne optyczne czujniki odczytują (według danych producenta dadzą sobie radę o ile szybkość pisania nie będzie większa niż 400 znaków na minutę) w które z wirtualnych bo wyświetlonych, klawiszy uderzają nasze palce:



Istnieją wersję dla usb i bluetooth, według danych z materiałów reklamowych można to urządzenie podłączyć do większości urządzeń, od komputera, poprzez PDA na telefonach komórkowych kończąc. Bateria w urządzeniu BT wytrzyma ok 80 minut a w urządzeniu podłączonym przez kabel ok 120 minut. Cena w USA to ok 150 USD, w Europie ok 170 Euro - a w Polsce ponad 500 zł.
DX1 Input System - długo myślałem jak określić TĘ rzecz... I w końcu nie znalazłem odpowiedniego słowa. Otóż jest to tabliczka, na pierwszy rzut oka przypominająca tabliczkę tabletową na której budujemy sobie klawiaturę ustawiając klawisze w dowolnym jej miejscu:
Cena w USA ok 130 USD.
SwissMemory Laser 1GB - czyli MacGyver 20 lat później - to nic innego jak stary poczciwy szwajcarski scyzoryk firmy Victorinox ale upgradeowany o 1GB pendrive usb oraz wskaźnik laserowy:
Dostępny na www.swissarmy.com w wielu wersjach i w cenach od 50 do 150 USD.
wtorek, 11 marca 2008
Adresy mailowe wyciekają przez dziurę w Panoramie Firm?
Jak za pomocą wyszukiwarki Netsprint uzyskać adres email z bazy Panoramy Firm?
Nic prostszego, po pierwsze na stronie www.netsprint.pl wyszukujemy interesującą nas firmę (na obrazku szukamy danych NetSprint.pl Sp. z o.o. - czyli właściciela wyszukiwarki):

Klikamy na zakładkę Firmy a potem na interesującą nas firmę i proszę bardzo, wyszukiwarka wczyta nam dane z bazy panoramy firm:

Adres email ukryty jest w niepozornej funkcji „Importuj do Outlook” po kliknięciu której możemy zapisać i odczytać plik w formacie vcf (tzw wizytówka) z prawdopodobnie wszystkimi danymi z bazy panoramy firm:

O to inny przykład, chcecie, drodzy czytelnicy wysłać maila do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów? Proszę bardzo:


A może do Gabinetu Prezydenta RP? Nic trudnego:


Zatem zanim podasz w formularzu Panoramy Firm swój adres e-mail to pomyśl dwa razy.
Ku przestrodze.
poniedziałek, 10 marca 2008
Strajk włoski w Urzędach Skarbowych.
"Będziemy bardzo skrupulatnie sprawdzać każde zeznanie podatkowe, a jeśli znajdziemy jakikolwiek błąd, nie będziemy go przyjmować i wezwiemy podatnika do urzędu ponownie" - prasa cytuje wypowiedź przewodniczącego Federacji Związków Zawodowych Pracowników Skarbowych.
"To jest czas, kiedy najwięcej ludzi pojawia się w urzędach skarbowych, urzędnicy mają najwięcej pracy, dlatego właśnie teraz postanowiliśmy pokazać rządzącym, w jakich warunkach i za jak małe pieniądze pracujemy" - to słowa organizatora protestu z ramienia Krajowej Sekcji Pracowników Skarbowych NSZZ "Solidarność".
Brawo, brawo - proszę państwa Urzędników - wielkie brawa. Klaskam ku waszej naiwności bo przez lata podatnicy nauczyli się omijać i unikać urzędniczej czepliwości. Ot najprostszą metodą jest wysłanie zeznania podatkowego listem poleconym. Minister Finansów najpewniej też się specjalnie Waszym protestem nie przejmie, a jak już to wyda rozporządzenie, że przesuwa się termin składania deklaracji o miesiąc lub dwa bo Wasze niskie pensje są wypadkową sposobu działania systemu państwowego i bez jego przemiany nigdy nie będziecie godziwie zarabiać.
Gdybym był na Waszym miejscu to zamiast czepiać się podatników zastosowałbym taktykę zupełnie odwrotną. Namówiłbym koleżanki i kolegów urzędników by przez cały tydzień przychodzili do pracy w koszulce z napisem: "Palikot na Ministra Finansów", podobnej treści transparenty wywiesiłbym też na budynkach urzędów. Podatników przyjmowalibyśmy przy herbatce lub kawie oraz ciasteczkach, w ramach protestu urzędnicy z radością wypełnialiby za każdego jego druczek tak aby podatnik zapłacił jak najmniejszy podatek, opowiadając przy tym o realiach pracy w skarbówce. Być może wtedy my - podatnicy - będziemy na Was inaczej patrzyć a to jest pierwszy krok ku temu byście Wy więcej zarabiali. Innej drogi tak naprawdę nie macie. Chyba, że do tyłu...