Moje plebejskie acz wielkomiejskie poczucie humoru znowu weszło w stan współpracy z moją wyobraźnią. Hasłem-kluczem okazało się przeczytane gdzieś określenie: "Krzyż Kaczyńskiego". Sekundę później oczami wyobraźni zobaczyłem krzyż żelazny, ze zwiędniętymi jesiennymi liściami dębu do którego przynitowany został kartofel.
-----
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz