niedziela, 31 stycznia 2010

Jak w bardzo prosty sposób zablokować dostęp do wszystkich stron WWW z wyjątkiem kilku wybranych?

Założenia:
Używamy systemu Windows i przeglądarki MSIE, w systemie mamy użytkownika, któremu chcemy umożliwić oglądanie tylko wybranych przez nas stron WWW.

Rozwiązanie:
Możemy skorzystać z wbudowanego w przeglądarkę MSIE klasyfikatora treści.
Po wybraniu z menu "Narzędzia" -> "Opcje internetowe"(1) i kliknięciu na zakładkę "Zawartość"(2) zobaczymy takie okienko:

Rysunek1.png
Wybieramy "Ustawienia"(3) i w oknie "Klasyfikator treści" (4):

Rysunek2.png
przechodzimy do zakładki "Ogólne"(5), zaznaczamy fajkę przy opcji "Opiekun może wpisać hasło…"(6) następnie ustawiamy hasło Opiekuna (klikając w klawisz "Zmień hasło"(7)).
W dowolnym miejscu na dysku twardym tworzymy nowy plik "pusty.rat" który edytujemy notatnikiem i wklejamy do niego następującą treść:

((PICS-version 1.0)
(rating-system "*")
(rating-service "*")
(name "PUSTA")
(description "Blokowanie stron by januszek")
(category
(transmit-as "l")
(name "PUSTY")
(label (name "Poziom 0: PUSTY")
(description "")
(value 0) )
(label (name "Poziom 1: PUSTY")
(description "")
(value 1) )
(label (name "Poziom 2: PUSTY")
(description "")
(value 2) )
(label (name "Poziom 3: PUSTY")
(description "")
(value 3) )
(label (name "Poziom 4: PUSTY")
(description "")
(value 4) )))

Zapisujemy plik (o powyższej zawartości) na dysku i klikamy guzik "Systemy klasyfikacji"(8):

Rysunek3.png
Zaznaczmy "RSACi"(9) i klikamy "Usuń"(10), następnie klikamy "Dodaj"(11) i wskazujemy na wcześniej przygotowany, nasz plik 'pusty.rat'. Teraz trzy razy klikamy na "Ok" i voila, gotowe. Teraz wystarczy tylko dopisać w oknie "Klasyfikator treści"(4) i zakładce "Witryny zaakceptowane"(12) strony jakie użytkownik może oglądać bez podawania hasła:

Rysunek4.png
Od teraz, kiedy klasyfikator jest włączony, każda próba wyświetlenia innej strony niż zaakceptowane spowoduje wyświetlenie takiego okna:

Rysunek5.png

-----

wtorek, 26 stycznia 2010

Netbook Acera - czyli moje przygody z nową zabawką.

1) Crapware?

Tak się akurat złożyło, że w zeszłym tygodniu zostałem użytkownikiem Netbooka. Dostałem małe pudełeczko z Acerem Aspire one D250 (w wersji z wbudowanym modemem UMTS dostępnej w promocyjnej sprzedaży z kartami iPlus). Po jego otwarciu zobaczyłem zwyczajny acz bardzo malutki komputerek. Przyczepiłem baterię, podłączyłem zasilacz, uruchomiłem. Na komputerze producent preinstalował system operacyjny firmy Microsoft Windows w wersji Home Edition ULCPC. Według zapisów w dołączonej instrukcji po pierwszym włączeniu komputera pojawi się możliwość wyboru wersji językowej systemu. Takiego wyboru można jednak dokonać tylko raz bo po jego dokonaniu wszystkie pozostałe wersje językowe zostaną trwale usunięte. Nie podoba mi się polityka palenia mostów ale najwyraźniej nie dano mi wyboru. Wybrałem więc system w polskiej wersji językowej. Po około 35-40 minutach netbook był gotów do użycia. Okazało się, że razem z preinstalowanym systemem na komputerze zostały zainstalowane także:

Acer Recovery Management, Microsoft Works Work wraz Office wersja domowa/studencka 2007 trial 60 dniowa (+ dodatki: SQL Server 2005 Compact, Pakiet zgodności, Aktywator oraz Power Point Viewer, aplikacje Google (Toolbar, Desktop, Setup), Adobe Reader 9, Adobe Flash Player 10, Microsoft.NET Framework 1,1 i 2.0, dodatki do Internet Explorer 7/8, eSobi, Acer Game Zone (+ kilkanaście gier by Acer), Acer Video Conference Manager 4.0, Windows Live Essentials - Wave 3 (czyli Mail, Photo Gallery, Live Messenger, Writer oraz dodatki do Live) oraz Kaspersky Internet Security 2010 (do wyboru demo lub promocyjna wersja powiązana z promocją Plusa).

2) Samodzielna instalacja czystego systemu?

Odinstalowywanie takich aplikacji zwykle jest zajęciem kłopotliwym i nie do końca skutecznym. Lepiej zainstalować samodzielnie czysty system od początku. Do tego potrzebny jest nośnik instalacyjny. W zestawie z Acerem D250 nie ma jednak żadnych nośników (oprócz karty SD 2GB z aplikacją instalacyjną iPlus). Otworzyłem stronę www.acer.pl i w dziale 'Serwis' szybko znalazłem bezpośredni linka do Acer - Customer Care Portal skąd już łatwo można wysłać pytanie wypełniając prosty formularz (w języku polskim). Zapytałem o czysty nośnik instalacyjny takiej wersji systemu motywując to właśnie tym, że preinstalowany wraz z tyloma zbędnymi aplikacjami system moim zdaniem nie na daje się do używania. Szybko otrzymałem na podany w formularzu adres mailowy odpowiedź o takiej treści (pisownia oryginalna):
"Szanowny kliencie, Niestety nie ma możliwosći otrzymania 'czystej' wersji instalacyjnej systemu Windows Firma Acer wyposaza Pana notebook w narzedzie D2D ( Disc To Disc ) Recovery. Obraz systemu znajduje sie na ukrytej partycji na dysku twardym. Uzywajac klawiszy + podczas uruchamiania notebook'a, przejdzie Pan do trybu odtwarzania systemu. Narzedzie to umozliwia Panu przywrócenie systemu do fabrycznych ustawien bez zadnych, dodatkowych plyt z kopia systemu."
Dodatkowo zawarto tam informację o tym, aby samodzielnie utworzyć na CD/DVD nośnik Recovery za pomocą dołączonego do systemu narzędzia (tu uwaga: to narzędzie wymaga tylko i wyłącznie nagrywarki CD/DVD, której ten model nie posiada, co w praktyce oznacza, że nie można utworzyć nośnika Recovery na przykład na bootowalnej karcie SD lub pendrive, mimo, że BIOS w tym modelu pozwala na bootowanie z usb). Alternatywą jest zamówienie w Centrum Serwisowym takiego nagranego już nośnika RCD co kosztuje 149,16 zł netto (cena brutto 181,98 zł).

3) Zwrot systemu OEM do producenta a potem samodzielny zakup i instalacja równoważnego?

Skoro więc producent nie może dostarczyć nośnika instalacyjnego systemu to być może warto skorzystać z zapisu w systemie EULA Windows OEM, który gwarantuje nam zwrot równowartości za system operacyjny w przypadku kiedy nie zgadzamy się z treścią licencji i chcemy oddać producentowi sam system. Moja myśl była prosta - oddam system a za otrzymaną kwotę kupię analogiczny i sam go sobie zainstaluje. Napisałem w tej sprawie do Centrum Serwisowego firmy Acer. Odesłano mnie na telefoniczną infolinię, ponieważ nie mogłem się do niej dodzwonić napisałem ponownie do Centrum Serwisowego firmy Acer. Otrzymałem informację, że centrum telefoniczne chwilo nie pracuje z uwagi na awarię linii i dodatkowo otrzymałem informację o tym, że zwrot systemu jest możliwy na następujących warunkach:
a) należy zgłosić telefonicznie chęć zwrotu systemu,
b) konsultant poda kwotę zwrotu,
c) trzeba wypełnić formularz zwrotu w którym należy podać: imię, nazwisko, ulica, miasto, kod pocztowy, kraj, numer seryjny produktu Acer, określić dokładnie system operacyjny
Microsoftu i ustaloną z konsultantem należność za system operacyjny a dodatkowo wyrazić zgodę na przekazanie tych informacji do firmy Microsoft oraz zrzez się gwarancji świadczonej przez firmę Acer na oprogramowanie[1].
d) komputer wraz z formularzem zwrotu oraz kopią dowodu zakupu należy wysłać na swój koszt do Centrum Serwisowego.
e) Centrum Serwisowe usunie z dysku komputera preinstalowany system a z jego obudowy nalepkę licencyjną a następnie na koszt Klienta odeśle do niego sprzęt, czas tych operacji to ok 5 dni roboczych.

Dodatkowo w informacji zawarto pouczenie, że wniosek o zwrot gotówki może nie być rozpatrzony pozytywnie, jeżeli zostanie od złożony w terminie przekraczającym 30 dni od daty zakupu sprzętu.
Po kilku godzinach dodzwoniłem się na infolinię, jednak po bardzo długim oczekiwaniu (co jest płatne) zgłosił się automat, któremu zostawiłem swój numer telefonu. Nikt jednak nie oddzwonił. W związku z tym ponownie napisałem do Centrum Serwisowego firmy Acer aby tą drogą podali mi informację o kwocie zwrotu równowartości systemu. Dostałem odpowiedź taką:
"Szanowny Kliencie, Kwota jaką MS ustalił za zwrot VH to 35EUR (minus koszt transportu 14Euro)".
Prosta operacja arytmetyczna (przy założeniu, że kurs EUR/PLN to 4,15 a cena wysyłki komputera do Centrum Serwisowego kurierem Pocztex to 40 zł) pozwoliła mi obliczyć, że kwota zwrotu jaką w końcu otrzymam minus koszty jakie poniosę to ok 47 zł czyli o wiele za mało aby kupić sobie samemu system operacyjny Microsoftu w wersji OEM... I prawie 4 razy mniej niż ACER życzy sobie za płytę RCD do tego komputerka.

4) Deinstalacja niepotrzebnego oprogramowania?

Wracam więc do punktu wyjścia. Jak najszybciej i najsprawniej odinstalować niepotrzebny soft? Użytkownikom spełniającym warunek "non commercial" czyli "personal use only" proponuję użyć programu PC Decrapifier, który większość zbędnych aplikacji odinstaluje automatycznie (wystarczy zaznaczyć które) a tym "commercial" np. Revo Uninstaller w wersji portable, którym możemy samodzielnie usuwać (niestety ręcznie i pojedyńczo) nie tylko aplikacje ale także pozostawione przez nie pliki i wpisy do systemowych rejestrów. Ważne jest by pamiętać, w obu przypadkach, by nie zgadzać się na RESET proponowany przez aplikacje instalacyjne usuwanych programów.

Na koniec dodam, że sam Netbook (już po odinstalowaniu niepotrzebnego softu) mile mnie zaskoczył szybkością pracy, czasem pracy na baterii i ogólną funkcjonalnością, w tym szczególnie wbudowanym modemem UMTS. To bardzo wygodne rozwiązanie.

[1] Nie miałem już siły dopytywać się o warunku gwarancji świadczonej przez firmę Acer na dołączone do komputera oprogramowanie ale z samego faktu, że trzeba się ich zrzec wydaje się wynikać, że coś takiego istnieje.

-----

wtorek, 5 stycznia 2010

Jedzie pociąg z daleka, dla nikogo nie ma miejsca...

Zawsze zastanawiało mnie dlaczego w sytuacji, w której pojawia się więcej niż zwykle pasażerów pociągu i kiedy jest to łatwo przewidzieć, kolejarze nie przypinają do składu dodatkowych wagonów. Próbował mi to wyjaśnić wujek, który większą cześć swojego zawodowego życia spędził jako maszynista. Powiedział mi, że rzecz rozbija się o hamowanie. Otóż hamulce znajdują się w każdym wagonie, praktycznie na każdym kole. Całość sterowana jest przez skomplikowane układy hydrauliczne. Kluczem do ich sprawnego działania jest odpowiednie ciśnienie w układzie hamulcowym całego składu. Wedle słów wujka nie można więc łatwo odczepiać lub doczepiać wagonów bez skomplikowanej regulacji sterowników całego układu w lokomotywie.

W dzisiejszym wydaniu gazety krakowskiej przeczytałem jednak o pewnym wydarzeniu, które w praktyczny sposób udowadnia, że jak trzeba to można. Co się stało? Otóż gazeta relacjonuje wydarzenia z Tarnowskiego dworca, gdzie doszło do niecodziennej sytuacji, w której pasażerowie, którzy nie mogli się do pociągu, który wjechał na peron, weszli na tory i je zablokowali domagając się podłączenia dodatkowych wagonów. Po kilkudziesięciu minutach pojawiły się cztery dodatkowe wagony, które doczepiono i wszyscy blokujący tory jakoś się w nich zmieścili.

Ciekawe jest, że Pan rzecznik prasowy Przewozów Regionalnych, zupełnie inaczej niż mój wujek, tłumaczył redaktorom gazety, sprawę braku możliwości doczepiania wagonów według potrzeb - otóż według niego dodatkowych wagonów po prostu nie ma.
-----

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Avatar - po wyjściu z kina.

Avatar - zarobił już miliard dolarów... Skromnie mogę przyznać, że i ja brałem w tym udział bo za dwa bilety do kina na seans 3D zapłaciłem ponad 50 zł nie wliczając w to ani przekąsek, ani napojów, które przy okazji kupiliśmy w kinowym bufecie.

Czy było warto? Tak, film w wersji 3D należy obejrzeć w odpowiedniej sali kinowej. Dla kogoś kto nigdy wcześniej nie zetknął się z taką technologią na pewno będzie to niezapomniane przeżycie, które dostarczy mnóstwo nowych wrażeń. Jeśli jednak wcześniej, drogi czytelniku, miałeś już okazję zobaczyć jak wygląda w kinie trzeci wymiar to być może wersja 2D pozwoli bardziej skupić się na fabule? Trójwymiarowość Avatara nie jest moim zdaniem niczym specjalnym, czego wcześniej by nie było. Nie jest także potrzebna do lepszego zagłębienia się w fabule.

3D (które robi tu za efekciarstwo, bez praktycznego wpływu na fabułę), czasem w odbieraniu fabuły przeszkadza, ot np kiedy polskie napisy do filmu (które też są trójwymiarowe) stają się częścią planu. Najwyraźniej producenci tego nie przewidzieli. Same polskie napisy są ohydne, z literówkami i błędami. Widać pośpiech i brak polonistycznej korekty. Dodam, że okulary niezbędne do odbioru obrazu 3D są niewygodne, zwykle też zabrudzone paluchami przez widzów poprzednich seansów i przy tak długim filmie będą w końcu powodować pewien dyskomfort swojemu użytkownikowi.

Aliens Camerona oglądałem już kilkanaście razy i za pewne jeszcze kilka razy obejrzę. Czy tak samo będę chciał ponownie obejrzeć Avatara? Tu mam wątpliwości bo sama fabuła jest dosyć płytka i prosta a film jest dosyć długi. Skoro na swoim pierwszym seansie zdarzyło mi się ziewać to pewnie na następnych, w tych co bardziej przesłodzonych lub po prostu bardzo naiwnych fragmentach będę zasypiać bo lewitujące skały z wodospadami i religijne wręcz podejście do ekologii to nie jest to co fan hard sci-fi chciałby zobaczyć.

-----

Etykiety

ludzie (48) awantura (43) polityka (31) Oko Proroka (23) technikalia (11) spam (9) praca (7) prawo (7) Allegro (6) telefonia (6) aukcje (5) forum (5) Wrocław (4) Nauka (3) Racjonalizm (3) kino (3) Enterprise (2) NAPISY (2) Poczta (2) Star Trek (2) Star Wars (2) bank (2) kaczka (2) klub (2) komputer (2) sklep (2) Atlantis (1) Avatar (1) Cameron (1) FSM (1) POGF (1) SG1 (1) SGA (1) acer (1) crapware (1) film (1) inpost (1) jedzenie (1) laptop (1) netbook (1) piłka (1) software (1) sport (1) tybet (1) windows (1) www (1)