poniedziałek, 13 maja 2013

Inpost kapiszonuję niniejszym oficjalnie!

Od jakiegoś czasu (na obrazku trzecie już awizo) ten operator pocztowy usiłuje dostarczyć mi list polecony (#odniewiemkogo). Doręczyciel pojawia się u mnie w domu wtedy kiedy ja pracuję. Mieszkam w budynku wyposażonym w euroskrzynkę, w której znajduję takie awizo.
Inpost współpracuje z punktami partnerskimi ale jak widać, ten najbliżej mnie, pracuje w dni robocze od 9 do 17. Musiałbym, kurde, dzień urlopu zużyć aby przesyłkę odebrać. Paranoja.


środa, 15 lutego 2012

Spam telefoniczny w imieniu T-Mobile

Zaczęło się od tego, że zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu wyświetlił się numer: 224626600. Poniżej nagranie tej rozmowy:



Ok - pomyślałem, poszukajmy strony firmy Media System sp. z o.o. Wpisałem nazwę firmy w wyszukiwarkę i okazało się, że to bardzo popularna nazwa firmy jest. Po krótkim researchu trafiłem na firmę, o takiej nazwie, która oferuje teleserwisy informacyjne, infolinie oraz telesprzedaż. Bingo! 
Na internetowej stronie tej firmy: www.mediasystemcenter.pl faktycznie jest podany numer telefonu, taki: „52”:


Pomyślałem, że wyśle swoje pytania korzystając z zamieszczonego na stronie formularza kontaktowego, niestety okazało się, że ma ograniczona ilość znaków:


Na samym dole strony firmy Media Center zobaczyłem ikonkę Facebooka tuż obok informacji „znajdziesz nas na”. 
Super, pomyślałem i po chwili zamieściłem na facebookowej tablicy tej firmy moje pytania:


Niestety, osoba administrująca profilem szybko usunęła mój wpis – co można zobaczyć odwiedzając TEN profil...

W końcu wysłałem swoje pytania na adres mailowy, który firma Media Center zamieściła na potrzeby rekrutacji telemarketerów. Poniżej treść tego maila: 
Pytanie o dane osobowe zwiazane z otrzymana rozmowa telefoniczna

Szanowni Państwo!

14 lutego 2012 r o godzinie 10:40 zadzwoniła do mnie pani, która przedstawiła się jako Edyta [...] Media System sp. z o.o. która dzwoni w imieniu Polskiej Telefonii Cyfrowej SA. W związku z informacjami jakie uzyskałem w trakcie tej rozmowy od Pani Edyty proszę o pisemną odpowiedź na takie pytania:

- Skąd Państwo pozyskali mój numer telefonu?
- Czy dysponują Państwo moją zgodą na otrzymywanie przeze mnie ofert marketingowych, reklamowych oraz na przetwarzanie danych?
- Kiedy taka zgoda została udzielona i jakiemu podmiotowi?
- Dlaczego osoba, która do mnie dzwoni nie potrafi odpowiedzieć na powyższe pytanie oraz nie potrafi podać Waszego numeru kontaktowego?

Państwa odpowiedź proszę przesłać na mój adres mailowy: [...]
Mój list wysłałem do Państwa przez Facebooka oraz na adres: [...] bo tylko taki adres opublikowaliście na Waszej stronie.

Z poważaniem, [podpis]


No i... cóż. Czekam na odpowiedź.
-----



środa, 30 listopada 2011

Teoria dogmatu

Czy student medycyny/farmacji, który powołując się na klauzulę sumienia, bojkotuje wykłady na których omawia się teorię ewolucji, argumentując, że teoria ta jest sprzeczna z ideą kreacjonizmu ustanowioną przez święte księgi swojej wiary – może zostać lekarzem/aptekarzem?

środa, 29 czerwca 2011

Przeniesienie numeru z Orange POP (na kartę) do Play Fresh (też na kartę)

Pierwszym warunkiem przeniesienia numeru prepaid pomiędzy sieciami jest rejestracja abonenta. Jak to zrobić w sieci Orange? Tego nie wiedziałem. Użyłem wyszukiwarki na stronie orange.pl gdzie wpisałem hasło "rejestracja". Wyszukiwarka zadziałała idealne bo od razu znalazłem dedykowaną sprawie takiej rejestracji podstronę w serwisie. Z tej strony dowiedziałem się, że rejestracja jest bezpłatna i zostanie przeprowadzona tylko na miejscu, w salonie firmowym a do jej dokonania wystarczy zabrać ze sobą telefon i dowód osobisty. W teorii:



Znalazłem tam także opisany tak link: "Listę salonów, w których możesz dokonać rejestracji znajdziesz tutaj". Link prowadził do strony www.salony-orange.wp.pl - dzięki czemu bardzo szybko zlokalizowałem najbliższy salon TP. Okazało się, że mam do niego 100m i jest czynny w sobotę (akurat była sobota). Włożyłem w kieszeń telefon i dowód osobisty i poszedłem do tego salonu.

Sobota (dzień 1)

Salon był dość duży i całkiem pusty. Przy jednym z biurek siedziała miła Pani, która najwyraźniej ucieszyła się na mój widok. Jak do tej pory - rewelacja - wszystko gładko i sprawnie. Nie wiedziałem, że od teraz zaczną się schodu. Przywitałem się i przedstawiłem sprawę z jaką przychodzę. Miła Pani poinformowała mnie, że taka rejestracja jest w tym salonie niemożliwa bo to salon TP, który prowadzi sprawy orange wyłącznie związane ze sprzedażą, nie ma dostępu z odpowiednimi uprawnieniami do systemu operatora. Zapytałem gdzie w takim razie mogę dokonać rejestracji? Dostałem inny adres salonu orange.

W drugim odwiedzonym salonie, który był mały ale za to pełny, musiałem chwilę poczekać aż konsultanci załatwią sprawy innych klientów i kiedy przyszła moja kolej dowiedziałem się, że i tu nie zarejestruję numeru. Otrzymałem informację, że takiej rejestracji można dokonać tylko w dwóch "głównych" salonach (ciekawe co by było gdybym nie mieszkał w dużym mieście, w którym według strony informacyjnej orange salonów jest ponad 15):



Trafiłem w końcu do jednego z tych "głównych" salonów. Dostałem skserowany formularz rejestracyjny, który miałem wypełnić. Konsultantka poprosiła mnie także o dowód osobisty, w celu jego skserowania (ciekawe po co bo wg informacji na stronie orange powinna tylko sprawdzić z dowodem czy dobrze wpisałem dane do formularza). Operacja kserowania nie udało się bo jak się dowiedziałem "w kserze zabrakło prądu". W każdym razie formularz wypełniłem, podpisałem i oddałem. Dowiedziałem się, że dane z formularza zostaną wprowadzone do systemu w ciągu godziny. Na wszelki wypadek zabrałem ze stołu wizytówkę salonu. Bieganie od salonu do salonu po mieście zajęło mi ok dwóch godzin. No ale w końcu to wolna sobota - pocieszałem się.

Poniedziałek (dzień 3)

Po weekendzie, w poniedziałek, ok godziny 16 zadzwoniłem do BOK (*100) i zapytałem czy rejestracja została wprowadzona w system. Okazało się, że nie. Zadzwoniłem do salonu, w którym złożyłem formularz (a jak się okazało ciężej się jest tam dodzwonić niż do BOK, dzwoniłem trzy razy, czekając za każdym razem kilkanaście minut ze słuchawką przy uchu, wysłuchując cyklicznie powtarzanego komunikatu, że "Obecnie na wszystkich liniach trwają konsultacje..." a w końcu, że "połączenie zostanie za chwilę rozłączone" - dodam, że takie połączenie (z salonem) nie jest zryczałtowene (jak te z BOK) więc licznik cyka o czym operator przypominał mi po każdej rozmowie sms-em, raz było to 0,98 zł drugi raz 1,48 zł). Kiedy się w końcu udało dodzwonić, przedstawiłem problem salonowej konsultantce, która powiedziała, że sprawę zbada i oddzwoni do mnie z informacją o rejestracji.

Minęła godzina, próbowałem dodzwonić się tam jeszcze raz (na co znowu straciłem dużo czasu i pieniędzy). Po mniej więcej pół godzinie oczekiwania udało się. Tym razem konsultantka nie była już chętna do pomocy i poinformowała mnie, że w salonie są klienci i oni mają pierwszeństwo w obsłudze a moja sprawa nie jest priorytetowa. Po za tym, "ona się dowiadywała" i taka rejestracja może trwać do 7 dni. Przyjąłem do wiadomości usłyszane informacje i zapytałem czy sam mam przyjść do salonu i czy to zwiększy priorytet? Przyszło mi do głowy, że być może jak już tam pójdę to powinienem się oflagować? Zapytałem czy powinienem przynieść kaloryfer do, którego się przykuję? Dowiedziałem się, że tak - muszę mieć własny bo oni tam odpowiedniego do zakucia łańcucha po prostu nie mają. Na tym się skończyło. Telefoniczny kontakt z salonem kosztował mnie w sumie około 9 zł...

W międzyczasie, na stronie orange sprawdziłem raz jeszcze informacje o tym ile powinno trwać zarejestrowanie numeru:



Zadzwoniłem do BOK z konkretnym pytaniem - czy informacja na stronie o tym, że rejestracja powinna być wykonana na miejscu w salonie to prawda. Konsultant z BOK zapewnił mnie, że to prawda. Opisałem mu mój problem z pracownikami salonu i zapytałem komu i w jaki sposób mogę się na taką obsługę poskarżyć. Skończyło się na tym, że telefonicznie złożyłem skargę na salon, w której opisałem sprawę i poprosiłem o udzielenie mi wyjaśnień (czyli odpowiedź na skargę) telefonicznie. Po rozmowie z konsultantem dostałem sms z numeru 2334 o treści: "Wyslano 6-06-2011 18:16:41 Dziekujemy za zgloszenie i przekazane sugestie . Zyczymy zadowolenia w korzystaniu z uslug. Pozdrawiam, {tu IMIE NAZWISKO} - doradca Orange". Rozmowa trwała 13:37 - dodam, że na wszelki wypadek nagrywałem ją.

Środa (dzień 5)

Szybki telefon do BOK z pytaniem czy numer został zarejestrowany. Nie został. Za to uzyskałem informację, że moja skarga jest rozpatrywana.

Sobota (dzień 8)

Kolejny kontakt z BOK. Numer nadal nie jest zarejestrowany a skarga jest rozpatrywana. Zapytałem Panią doradcę czy według jej wiedzy powinienem ponownie udać się do salonu w celu rejestracji numeru? Odpowiedziała, że nie a wszystko zostanie wyjaśnione w trakcie rozpatrywania mojej skargi. Zapytałem co mogę zrobić aby przyspieszyć rozpatrywanie skargi? Odpowiedziała, że zaznaczy w systemie, że kontaktowałem się z BOK. I tyle.

Środa (dzień 12)

Skończył się termin ważności konta, aby nie stracić środków, które tam mam (bo mogą się przydać na wydzwanianie do operatora) musiałem doładować konto (wcześniej zakładałem, że zrobię to już u nowego operatora).

Piątek (dzień 14)

Zadzwoniłem do BOK, zapytałem o rejestrację - nie została zrobiona, zapytałem o skargę - doradca poprosił o cierpliwość i po dobrych kilku minutach cieszy poinformował mnie, że skarga została zamknięta. Wniosek (czyli odpowiedź), który mi przekazał był taki: "Proszę skontaktować się z kierownikiem salonu".

Sobota (dzień 15)

Pojechałem do salonu orange, w którym 2 tygodnie temu złożyłem formularz rejestracyjny. Odczekałem swoje w kolejce i zapytałem czy mogę porozmawiać z kierownikiem salonu. Niestety, pani kierownik nie pracuje w weekendy. Zapytałem czy w takim razie mogę porozmawiać z osobą, która w tej chwili zastępuje kierownika? Skierowano mnie do pani konsultant. Przedstawiłem sprawę. Musiałem ponownie wypełnić formularz, ponownie poproszono mnie o dowód osobisty celem wykonania jego ksero (zapytałem o podstawę takiego obowiązku i jak się okazało po tym jak pani konsultant sprawdziła - nie ma takiego wymogu). Tym razem nie wstałem z krzesełka przy biurku dopóki dane z formularza nie zostały wprowadzone do systemu. Jeszcze z salonu zadzwoniłem pod *100 (BOK) gdzie potwierdziłem rejestrację moich danych na koncie z moim numerem telefonu.

Pojechałem do salonu sieci Play, gdzie na wstępie poinformowano mnie, że w tej chwili trwa zawieranie umowy z innym klientem i zostałem poproszony abym przyszedł za około 20 minut. Jako ciekawostkę odnotuję tu, że pani, z którą rozmawiałem miała przypiętą plakietkę identyfikacyjną "kierownik salonu" - pomyślałem, że kierownicy w Play w przeciwieństwie do tych z Orange nie mają wolnych weekendów.

Po wyznaczonym czasie pojawiłem się ponownie w salonie, zostałem poproszony o dowód osobisty, odpowiedziałem na jedno pytanie (czy karta została zarejestrowana u poprzedniego operatora) i po chwili dostałem do podpisania trzy dokumenty: "Karta udostępnienia danych", "Wniosek o przeniesienie numeru do sieci Play" oraz "Oświadczenie" (dotyczące świadomości konsekwencji wynikających z rozwiązania umowy z dotychczasowym operatorem).Tu pojawił się pierwszy problem bo okazało się, że w dokumencie "Karta udostępnienia danych" wszystkie pola dotyczące wyrażenia zgody na przetwarzanie dodatkowych danych oraz zgody na wysyłanie materiałów informacyjnych i marketingowych (także tych z opcją, że oświadczenie jest niezależne od czasu korzystania z usług telekomunikacyjnych!) zaznaczone są na "tak":



Oświadczyłem, że to nie prawda bo ja chcę aby zaznaczono wszystkie te pola na "nie". Okazało się, że nie jest to możliwe bo nie mam jeszcze konta w systemie Play a co za tym idzie, takie zmiany będą mogły być dokonane dopiero kiedy takie konto zostanie założone. Poinformowano mnie, że będzie to możliwe w pierwszym dniu po przeniesieniu numeru do sieci Play a w celu dokonania tych zmian na koncie muszę osobiście stawić się w salonie z dowodem osobistym. Na koniec odebrałem zestaw startowy i pojechałem do domu. Po kilkunastu minutach otrzymałem z sieci Orange wiadomość sms (z nr 2334)o następującej treści: "Informujemy, ze rozpatrujemy zlozony w P4 wniosek o rozwiazanie umowy z przeniesieniem numeru 514xxxyyy do sieci P4. O rozpatrzeniu, badz odrzuceniu Wniosku powiadomi Panstwa operator Biorca. Anulowanie procesu przeniesienia numeru mozliwe jest pod numerem *555. Pozdrawiamy Orange."

Wtorek (dzień 18)

Karta orange przestała działać, uaktywniła się karta Play. Przede mną jeszcze tylko wizyta w salonie Play w celu zmian na koncie dotyczących udostępniania i przetwarzania danych.


Na utrudnianie mi przez Orange rejestracji numeru postanowiłem złożyć skargę do Urzędu Komunikacji Elektronicznej (odpowiedni formularz na stronie UKE można wypełnić w Internecie, tutaj).
Pytanie o domyślne ustawienia zgody w "Karcie udostępnienia danych" wysłałem na mailowy adres rzecznika sieci Play, który znalazłem na tej stronie.

O reakcji i odpowiedzi z UKE oraz od Rzecznika (jeli nastąpią) poinformuję w osobnym wpisie na blogu.

-----

sobota, 14 maja 2011

"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów"

Czy muszę mówić kogo w tytule zacytowałem? Na pewno każdy z Was dobrze to wie ;) Czytając dalej – przekonacie się, że powołując się na ten cytat w dyskusjach i debatach wpadliście w niesamowitą pułapkę bezmyślnego powtarzania treści znalezionych w Internecie.

Tytułową sentencję wystarczy wpisać w wyszukiwarkę aby po chwili otrzymać set tysięcy do kilku milionów wyników z których przebija całkowita pewność, że powyższa sentencja jest autorstwa Stanisława Lema:



Wg polskiej wersji językowej projektu Wikicytaty źródłem cytatu jest książka będąca zapisem wywiadu jaki z Mistrzem przeprowadził Stanisław Bereś ("Rozmowy ze Stanisławem Lemem" lub wydanie drugie: "Tako rzecze... Lem"). Anglojęzyczna Wikiquote także prezentuje tę wypowiedź - nie podaje jednak źródła ("Unsourced"). Cytat znajdziemy jeszcze w wersji rosyjskiej ????????????, gdzie też nie podają źródła ("??? ?????????").

Niestety - źródłem tej sentencji nie jest żadne z dwu wydań wywiadu Beresia z Lemem. Nie są nimi: "Bomba megabitowa", "Rasa drapieżców" ani "Rozważania sylwiczne". Nie znajdziemy tych słów w innych pracach Mistrza. Nie ma ich w zapisach wywiadów. Osobisty sekretarz Lema zasłonił się bezradnością pytany o wskazanie tropu do źródła tego cytatu.

A skąd ja to wszystko wiem? Od dawna, w tym cytacie coś mi nie pasowało. Szczególnie, że "Tako rzecze... Lem" jest jedną z moich podręcznych lektur, po którą sięgam średnio raz w roku. W końcu, w marcu tego roku, szukając źródła trafiłem na TEN wątek z forum.lem.pl... Obserwuję tę dyskusję i gorąco kibicuję studence Sylwii ufając, że w końcu uda jej się rozwiązać zagadkę źródła tytułowej sentencji.

-----

Etykiety

ludzie (48) awantura (43) polityka (31) Oko Proroka (23) technikalia (11) spam (9) praca (7) prawo (7) Allegro (6) telefonia (6) aukcje (5) forum (5) Wrocław (4) Nauka (3) Racjonalizm (3) kino (3) Enterprise (2) NAPISY (2) Poczta (2) Star Trek (2) Star Wars (2) bank (2) kaczka (2) klub (2) komputer (2) sklep (2) Atlantis (1) Avatar (1) Cameron (1) FSM (1) POGF (1) SG1 (1) SGA (1) acer (1) crapware (1) film (1) inpost (1) jedzenie (1) laptop (1) netbook (1) piłka (1) software (1) sport (1) tybet (1) windows (1) www (1)