wtorek, 25 marca 2008

W Radomiu przegraliśmy wszyscy…

Lekarze z Radomia podkulili ogony i podpisali umowy opt-out… Cała sytuacja, która do tego doprowadziła pokazuje że polski system finansowania służby zdrowia to okropnie podziurawiona wanna z do której nalewania wody różne grupy czerpią profity, więc nikt nie jest zainteresowany załataniem dziur w wannie.

Co się właściwie stało w szpitalu w Radomiu? Okazało się, że Państwowe Szpitale to takie wielkie Kombinaty, w których personel im bardziej jest lekarski tym bardziej cierpi na syndrom biegania z taczkami. Skoro istnienie oddziału zależy głównie od tego czy pracujący na tym oddziale lekarze będą pracować na więcej niż jeden etat to czy oznacza to, że NFZ płaci lekarzom nie za wykonaną pracę ale za pobyt w szpitalu? Z pobieżnych wyliczeń bazujących na kwotach jakie padły w czasie medialnych relacji o wynagrodzeniach lekarzy z Radomia, wynika, że statystyczny lekarz tego szpitala, za etatowe 38 godzin w tygodniu pracy ma zarabiać ok. 2700 zł netto podstawowej pensji. Taki lekarz co miesiąc dostaje z kasy szpitala ponad 10 tys zł - ponad 7 tysięcy za co? Pieniądze za nadgodziny? To po ile godzin oni tam siedzą? Po dwadzieścia na dobę? Taką wydajność mogą osiągnąć roboty przemysłowe, żywi ludzie nie. Kto tu więc kogo oszukuje?

W Uppsali lekarz zarabia ok. 140 tys zł rocznie, w Radomiu ok. 120 tys zł rocznie. Lekarz w Szwecji pracuje, a ten w Polsce lata z pustą taczką bo ma taki zapierdol, że czasu na ich załadowanie mu wiecznie brakuje. „Pracuje” - bo jak inaczej można nazwać to, że przy podobnych zarobkach i przy podobnej ilości lekarzy na 1000 pacjentów nasi lekarze żenująco słabo wypadają w efektywności swojej pracy od lekarzy z innych krajów? Chcieli podwyżek – więc dostali. W odwecie urzędnicy zagonili ich do „obozów pracy przymusowej”. Kto z nas jednak będzie chciał się leczyć w takim obozie? Nie jest to miła perspektywa nawet dla samobójców…

Nie możemy płacić lekarzom tyle ile zarabiają medycy w Szwecji dopóki nie zlikwidujemy przyczyn tego zapierdolu czyli zbyt dużej ilości łóżek w szpitalach, zbyt czasochłonnych metod leczenia pacjentów, przestarzałych metod diagnozowania oraz zbyt skomplikowanych procedur leczniczych. Pierwszy krok w tym kierunku można było zrobić w Radomiu bo tam po raz pierwszy lekarze zaczęli głośno mówić, że coś jest nie tak, skoro zmusza się ich do pracy na kilku etatach. Co zrobili urzędnicy? Ano zmusili ich, wykorzystując do tego państwowe media by dalej te swoje puste taczki pchali. Pogratulować. Nie możemy płacić lekarzom tyle ile zarabiają medycy w Szwecji dopóki nie zlikwidujemy przyczyn tego zapierdolu czyli centralnego, urzędowego zarządzania medycyną.

sobota, 22 marca 2008

czwartek, 13 marca 2008

Produktywność... Nie ma u nas ceny.

„Naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu Utah opublikowali wyniki raportu "Productivity, Screens and Aspect Ratio", dotyczącego wpływu parametrów monitora na wydajność pracowników.” - czytamy w PC WORLD KOMPUTER.

W tym samym czasie, w którym amerykańscy naukowcy zajmują się wpływem jakości oraz poziomem nowoczesności używanych przez pracowników narzędzi na produktywność ich pracy, w Polsce nadal stosuje się zasadę, że dobry pracownik to tani pracownik. Nie do końca chodzi tu tylko o wynagrodzenie ale głównie o wyposażenie stanowiska pracy. Głównym kryterium w ogłaszanych u nas przetargach na sprzęt komputerowy oraz oprogramowanie dla urzędów, instytucji albo szkół ciągle jest najniższa cena zakupu. Produktywność? Ergonomia? Pakiet szkoleń dla personelu? To w naszych warunkach ciągle fantastyka naukowa.

Po co urzędowi gminy Sopot (właśnie ogłosili przetarg na dostawę komputerów i oprogramowania) pakiety najnowszego pakietu MS Office do każdego z kupowanych komputerów skoro bez kilkudziesięciu godzin szkoleń i tak nie da się z niego produktywnie korzystać? Najwyraźniej tylko po to by móc odczytać pliki w formacie xls...

Środowiska związane z ruchem Open Source już podnoszą głos, że urzędy powinny używać darmowego Open Office - niestety i w tym myśleniu przebija potworek najniższej ceny... Bo cena za jaką taki urząd kupi w końcu te komputery i pakiety zupełnie nie przekłada się na produktywność urzędników. Ani na koszta ich funkcjonowania także.

środa, 12 marca 2008

Fajne gadżety.

FrogPad Keyboards - klawiatura, a właściwie chciałoby się powiedzieć klawiaturka bo jest wielkości większego kalkulatora. Ambicją jej projektantów miałoby być stworzenie w pełni mobilnej ale i w pełni funkcjonalnej klawiatury, której można używać jedną ręką, wszędzie i ze wszystkim:






W firmowym sklepie na stronach www.frogpad.com dostępne są wersje z interfejsami USB i Bluetooth. Cena ok 150 USD.



Wirtualna klawiatura laserowa - Ze sci-fi na biurko - tylko tak można opisać urządzenie produkcji I.Tech Dynamic (należącej do koncernu Hutchison Harbour Ring Group z Hong Hongu). Zasada działania tego gadżetu jest bardzo prosta, otóż na płaskiej powierzchni wbudowany projektor laserowy (jego wymiary: 90 x 34 x 24mm) wyświetla nam klawiaturę a specjalne optyczne czujniki odczytują (według danych producenta dadzą sobie radę o ile szybkość pisania nie będzie większa niż 400 znaków na minutę) w które z wirtualnych bo wyświetlonych, klawiszy uderzają nasze palce:






Istnieją wersję dla usb i bluetooth, według danych z materiałów reklamowych można to urządzenie podłączyć do większości urządzeń, od komputera, poprzez PDA na telefonach komórkowych kończąc. Bateria w urządzeniu BT wytrzyma ok 80 minut a w urządzeniu podłączonym przez kabel ok 120 minut. Cena w USA to ok 150 USD, w Europie ok 170 Euro - a w Polsce ponad 500 zł.



DX1 Input System - długo myślałem jak określić rzecz... I w końcu nie znalazłem odpowiedniego słowa. Otóż jest to tabliczka, na pierwszy rzut oka przypominająca tabliczkę tabletową na której budujemy sobie klawiaturę ustawiając klawisze w dowolnym jej miejscu:



Cena w USA ok 130 USD.



SwissMemory Laser 1GB - czyli MacGyver 20 lat później - to nic innego jak stary poczciwy szwajcarski scyzoryk firmy Victorinox ale upgradeowany o 1GB pendrive usb oraz wskaźnik laserowy:



Dostępny na www.swissarmy.com w wielu wersjach i w cenach od 50 do 150 USD.

wtorek, 11 marca 2008

Adresy mailowe wyciekają przez dziurę w Panoramie Firm?

Od dawna dostaję spam lub dziwaczne oferty kierowane na adres firmowego maila. Ponieważ nigdzie go, w otwartej postaci, nie publikujemy zawsze mnie zastanawiało w jaki sposób potencjalni oferenci mogą go zdobyć? Kilku, na zadane wprost pytanie odpowiadało, że z „Panoramy Firm”. Pytałem konsultantów z PF jak to możliwe, skoro jeżeli klient sobie tego życzy to oni adresów nie publikują – umożliwiają jedynie wysłanie na przechowywany w bazie danych adres za pomocą umieszczonego na stronie formularza wiadomości w taki sposób, że wysyłający nie widzi adresu. Faktycznie, sprawdziłem, na stronie Panoramy Firm tak to działa. Ale co z wyszukiwarkami korzystającymi z tej samej bazy? Na mój celownik trafiła wyszukiwarka Netsprint.

Jak za pomocą wyszukiwarki Netsprint uzyskać adres email z bazy Panoramy Firm?

Nic prostszego, po pierwsze na stronie www.netsprint.pl wyszukujemy interesującą nas firmę (na obrazku szukamy danych NetSprint.pl Sp. z o.o. - czyli właściciela wyszukiwarki):



Klikamy na zakładkę Firmy a potem na interesującą nas firmę i proszę bardzo, wyszukiwarka wczyta nam dane z bazy panoramy firm:



Adres email ukryty jest w niepozornej funkcji „Importuj do Outlook” po kliknięciu której możemy zapisać i odczytać plik w formacie vcf (tzw wizytówka) z prawdopodobnie wszystkimi danymi z bazy panoramy firm:


O to inny przykład, chcecie, drodzy czytelnicy wysłać maila do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów? Proszę bardzo:



A może do Gabinetu Prezydenta RP? Nic trudnego:



Zatem zanim podasz w formularzu Panoramy Firm swój adres e-mail to pomyśl dwa razy.
Ku przestrodze.

poniedziałek, 10 marca 2008

Strajk włoski w Urzędach Skarbowych.

Mamy połowę marca - czyli w Urzędach Skarbowych zaczyna się szczyt bo do końca marca rozliczyć się muszą podmioty gospodarcze a do końca kwietnia zwykli podatnicy. Za przykładem celników do "boju" w słusznej sprawie ruszają urzędnicy skarbówek:

"Będziemy bardzo skrupulatnie sprawdzać każde zeznanie podatkowe, a jeśli znajdziemy jakikolwiek błąd, nie będziemy go przyjmować i wezwiemy podatnika do urzędu ponownie" - prasa cytuje wypowiedź przewodniczącego Federacji Związków Zawodowych Pracowników Skarbowych.

"To jest czas, kiedy najwięcej ludzi pojawia się w urzędach skarbowych, urzędnicy mają najwięcej pracy, dlatego właśnie teraz postanowiliśmy pokazać rządzącym, w jakich warunkach i za jak małe pieniądze pracujemy" - to słowa organizatora protestu z ramienia Krajowej Sekcji Pracowników Skarbowych NSZZ "Solidarność".

Brawo, brawo - proszę państwa Urzędników - wielkie brawa. Klaskam ku waszej naiwności bo przez lata podatnicy nauczyli się omijać i unikać urzędniczej czepliwości. Ot najprostszą metodą jest wysłanie zeznania podatkowego listem poleconym. Minister Finansów najpewniej też się specjalnie Waszym protestem nie przejmie, a jak już to wyda rozporządzenie, że przesuwa się termin składania deklaracji o miesiąc lub dwa bo Wasze niskie pensje są wypadkową sposobu działania systemu państwowego i bez jego przemiany nigdy nie będziecie godziwie zarabiać.

Gdybym był na Waszym miejscu to zamiast czepiać się podatników zastosowałbym taktykę zupełnie odwrotną. Namówiłbym koleżanki i kolegów urzędników by przez cały tydzień przychodzili do pracy w koszulce z napisem: "Palikot na Ministra Finansów", podobnej treści transparenty wywiesiłbym też na budynkach urzędów. Podatników przyjmowalibyśmy przy herbatce lub kawie oraz ciasteczkach, w ramach protestu urzędnicy z radością wypełnialiby za każdego jego druczek tak aby podatnik zapłacił jak najmniejszy podatek, opowiadając przy tym o realiach pracy w skarbówce. Być może wtedy my - podatnicy - będziemy na Was inaczej patrzyć a to jest pierwszy krok ku temu byście Wy więcej zarabiali. Innej drogi tak naprawdę nie macie. Chyba, że do tyłu...

piątek, 7 marca 2008

Myśli nieuczesane... Abonament...

Odchodząca z pracy w TVP dyrektor "Jedynki" - znana medialnie głównie z tego, że nie jest apolityczna, dostanie - decyzją równie apolitycznego Prezesa TVP - ok 430 tys. zł brutto odprawy. Z abonamentu zapewne...

Etykiety

ludzie (48) awantura (43) polityka (31) Oko Proroka (23) technikalia (11) spam (9) praca (7) prawo (7) Allegro (6) telefonia (6) aukcje (5) forum (5) Wrocław (4) Nauka (3) Racjonalizm (3) kino (3) Enterprise (2) NAPISY (2) Poczta (2) Star Trek (2) Star Wars (2) bank (2) kaczka (2) klub (2) komputer (2) sklep (2) Atlantis (1) Avatar (1) Cameron (1) FSM (1) POGF (1) SG1 (1) SGA (1) acer (1) crapware (1) film (1) inpost (1) jedzenie (1) laptop (1) netbook (1) piłka (1) software (1) sport (1) tybet (1) windows (1) www (1)