niedziela, 25 lutego 2007

Humory

Kupiłem laptopa. Ładny jest. Srebrny na górze a czarny na dole. Nie dla wyglądu go kupiłem. Zależało mi tylko aby miał tv-out. Bardzo - bo od jakiegoś czasu strasznie zżyłem sie z obrazem komputera oglądanym na stojącym na przeciw łóżka, telewizorze. Nie wiem co musi mieć w sobie telewizja skoro nawet w epoce wszechobecnego Internetu nie sposób obejść się bez telewizora... Byleby tylko dał się podłączyć do komputera.

omnis mundi creatura
quasi liber et pictura
nobis est in speculum

Tak więc kupiłem laptopa z wyjściem telewizyjnym. W dzisiejszych czasach kupowanie laptopa wydaje się być proste. I faktycznie jest. Idziesz do sklepu, zamawiasz, i po kilku dniach odbierasz. Tyle mówi teoria. W praktyce, zanim udało mi się zamówić musiałem poczekać pół godziny w kolejce bo inni też chcieli. Potem kiedy ja odbierałem inni czekali żeby zamówić – koło wydarzeń wykonało pełny obrót. Ot, znak czasów: kolejka w sklepie z laptopami. Bardzo spodobało mi się, że Pan Sprzedawca rozpakował przy mnie sprzęt i pozwolił wszystko dokładnie sprawdzić. Kiedy ja, klikając w klawisze sprawdzałem sprzęt, On wypisywał papierzyska. Swoją drogą im bardziej jesteśmy komputerowo zaawansowani tym papieru zużywamy coraz więcej – a przecież to nie tak miało być... Wróciłem do domu, rozpakowałem karton, wyjąłem notebooka z kartonu i od razu podłączyłem wykonany własnymi rękami kabel do telewizora. I nic. Nie działa. W ciągu następnych paru dni doktoryzowałem się z dziedziny 'wyjścia telewizyjne na kartach graficznych'.

W końcu kupiłem inny kabel, po podłączeniu którego na moim telewizorze pokazał się pulpit komputera – tylko, że czarno-biały. Doktorat już miałem, więc tym razem, w ciągu następnych paru dni zaliczyłem habilitację. Dokopałem się w końcu, na jakimś forum dla pasjonatów elektroniki, że aby rozwiązać problem z brakiem kolorów potrzebuję urządzenia zwanego sumatorem, które to tak naprawdę składa się z dwóch oporników i jednego kondensatora.

Kiedy jechałem po te elementy do sklepu elektronicznego przemknęła mi przez głowę myśl, że nie po to kupiłem laptopa aby bawić się z lutownicą w 'młodego elektronika'. Z opornikami i kondensatorem wróciłem do domu, podłączyłem i teraz wszystko pięknie działa. Elementów nie wyjąłem nawet z woreczka, wystarczyło tylko je kupić. Ot, humory sprzętowe – do których wraz z rozwojem technologii musimy przywyknąć.

Etykiety

ludzie (48) awantura (43) polityka (31) Oko Proroka (23) technikalia (11) spam (9) praca (7) prawo (7) Allegro (6) telefonia (6) aukcje (5) forum (5) Wrocław (4) Nauka (3) Racjonalizm (3) kino (3) Enterprise (2) NAPISY (2) Poczta (2) Star Trek (2) Star Wars (2) bank (2) kaczka (2) klub (2) komputer (2) sklep (2) Atlantis (1) Avatar (1) Cameron (1) FSM (1) POGF (1) SG1 (1) SGA (1) acer (1) crapware (1) film (1) inpost (1) jedzenie (1) laptop (1) netbook (1) piłka (1) software (1) sport (1) tybet (1) windows (1) www (1)