środa, 19 lipca 2006

Stacjonarne odtwarzacze DVD/DivX

Stacjonarne odtwarzacze DVD/DivX stają się coraz bardziej popularne. Większość ludzi słysząc o stacjonarnym „dividi”, na którym można oglądać filmy „komputerowe” z „napisami” wyobraża sobie, że kupi sobie taki sprzęt, podłączy do telewizora, następnie włoży sobie płytę, wciśnie play i odda przyjemności oglądania. Nic bardziej błędnego. Rzeczywistość jest zupełnie inna.

Dostępne na naszym rynku stacjonarne odtwarzacze DVD/DivX są obciążone kilkoma mankamentami, pierwszy z nich to podłej jakości czytnik CD/DVD. Czego więc możemy się spodziewać w tym względzie? Otóż tego, że po włożeniu naszej jakiejś płyty do czytnika nic się nie stanie, poszumi, poszumi i nic. Wciskanie klawiszy na pilocie nic nie pomaga. Co robimy w takiej sytuacji? Odwiedzamy forum internetowe producenta, rejestrujemy się i grzecznie pytamy o co tu chodzi. Po chwili pojawia się odpowiedź, więc pełni nadziei klikamy żeby przeczytać o rozwiązaniu naszego problemu i... I następny zonk, dostaliśmy właśnie „zjebkę”, że temat jest tu często wałkowany i żebyśmy sobie poszukali w odpowiednim dziale. Jeżeli mamy jakieś pojęcie o tym jak działają internetowe community (społeczności) i pewne doświadczenie w użytkowaniu takich forów, to po paru chwilach znajdziemy odpowiedni dział. Czego się tam dowiemy? Ano dowiemy się, że są płytki, które nasz odtwarzacz lubi oraz takie, których nie lubi.
Ciężko to jednak określić ponieważ wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że gdzieś, u kogoś takie płytki jakich używamy działają idealnie ale jeszcze u kogoś innego już nie działają. Do tego wszystkiego dowiemy się, że to na czym je nagrywamy oraz jak je nagrywamy także może być istotne. Krótko mówiąc zanim zdecydujemy się na stacjonarny odtwarzacz DVD/DIVX powinniśmy zrobić sobie „licencjat” z nagrywania płyt oraz specjalizację w zakresie rodzajów i wersji nośników, dzięki czemu będziemy potrafili wypalić sobie w odpowiedni sposób i na odpowiedniej płytce materiał, który chcielibyśmy sobie pooglądać. Na koniec empirycznie przekonamy się o jakości stosowanych w tych odtwarzaczach czytnikach, które całkowicie głupieją kiedy nieopatrznie zostawimy na spodniej części płyty odcisk naszego palucha...

Niebawem pojawi się następny problem. Otóż jeżeli nasz film zakodowany jest nieobsługiwanym przez odtwarzacz kodekiem lub też jego rozdzielczość jest zbyt wysoka to mimo tego, że nagramy go w odpowiedni sposób i na odpowiednim nośniku i tak go nie odtworzymy. Co robić w takiej sytuacji? Znowu zaglądamy na forum, szukamy odpowiedniego działu i tym razem robimy „doktorat” z kompresji, dekompresji, rodzajów kodeków, rozdzielczości, bitrate i obsługi odpowiedniego oprogramowania za pomocą którego robi się te wszystkie rzeczy.

Przebrnęliśmy przez powyższe, potrafimy już rozpoznawać rodzaje nośników, potrafimy je nagrywać na naszej nowej nagrywarce, którą kupiliśmy do domowego komputera a która według „fachowców” z forum jest do tego najbardziej odpowiednia, przekodowaliśmy sobie materiał filmowy zgodnie z zaleceniami. Wkładamy więc tak przygotowaną płytkę do odtwarzacza, wciskamy play i... I okazuje się, że nie ma napisów. Co teraz? Jak zapewne się domyślacie przed nami następne studia, tym razem o formatach plików dosowych, formatach napisów, czcionkach, polskich znakach oraz kurs obsługi odpowiedniego edytora napisów.

Podsumujmy więc to wszystko. Dla kogo są stacjonarne odtwarzacza DVD/DIVX? Moim zdaniem tylko dla osób, które tuż obok takiego odtwarzacza mają komputer PC z zainstalowanym Subeditem do napisów, VDUB-em do rekodowania oraz nagrywarką zdolną odpowiednio wypalać odpowiednie płyty kompatybilne z nie najwyższych lotów czytnikiem. Taki odtwarzacz doskonale sprawdzi się w domu, w którym rezyduje jakiś komputerowy maniak, hobbysta-amator, gotowy w praktyczny sposób zmierzyć się z opisanymi wyżej problemami. Zwykłemu człowiekowi, który nie jest pasjonatem komputerowych technologii video – taki zakup odradzam.

wtorek, 18 lipca 2006

Horror we Wrocławiu

Tragedia ta rozegrała się w Śródmieściu Wrocławia. Dwudziestosześciolatek zaszlachtował nożem swoich rodziców. Mordował ich przez dobrych kilkadziesiąt minut. Krzyki mordowanych ludzi słyszeli sąsiedzi. Przez półtorej godziny wzywali Policję. Kiedy w końcu stróże prawa i porządku przybyli na miejsce - nie interweniowali. Wezwali kompanię antyterrorystyczną. Uzbrojeni po zęby policyjni komandosi wyciągnęli chłopaka zza tapczanu. Nie stawiał im oporu...

Jestem zszokowany tym wydarzeniem. Najbardziej postawą Policji. "Najwięcej morderstw popełnia się w Polsce w kręgu rodzinnym. Często pod wpływem alkoholu, na przykład podczas świąt, noże wyciągają mąż i żona lub konkubent i konkubina. Tak wygląda zdecydowana większość polskich zabójstw" - mówi policyjny psycholog a jego słowa znalazłem w Internecie. Statystyka jest więc bezlitosna: W Polsce najwięcej morduje się pośród najbliższych - używając do tego noża. Dlaczego więc Policja zupełnie nie potrafi działać w takich okolicznościach? Dlaczego zgłoszenie o tym, że za ścianą syn szlachtuje rodziców czeka półtorej godziny na interwencję? Dlaczego patrol, który pierwszy przybył na miejsce nie interweniował tylko wzywał uzbrojone po zęby posiłki? Czy do pojmania domowego nożownika naprawdę konieczna jest interwencja specgrupy?

Być może zbyt dużo oglądałem amerykańskich dramatów policyjnych. Być może. Jednak w głowie mi się nie mieści, że dwóch wyszkolonych do pracy w Policji facetów, mających do swojej dyspozycji pistolety nie jest w stanie przeszkodzić innemu facetowi używać noża? Być może źle myślę – ale wydaje mi się, że człowiek postrzelony w biodro i bark nie za bardzo będzie w stanie takim nożem machać...

Etykiety

ludzie (48) awantura (43) polityka (31) Oko Proroka (23) technikalia (11) spam (9) praca (7) prawo (7) Allegro (6) telefonia (6) aukcje (5) forum (5) Wrocław (4) Nauka (3) Racjonalizm (3) kino (3) Enterprise (2) NAPISY (2) Poczta (2) Star Trek (2) Star Wars (2) bank (2) kaczka (2) klub (2) komputer (2) sklep (2) Atlantis (1) Avatar (1) Cameron (1) FSM (1) POGF (1) SG1 (1) SGA (1) acer (1) crapware (1) film (1) inpost (1) jedzenie (1) laptop (1) netbook (1) piłka (1) software (1) sport (1) tybet (1) windows (1) www (1)